Wyruszyliśmy o godzinie 6:00 całą ekipą z Stacji benzynowej na Austostradzie A4 w Rudzie Śląskiej. Przed nami ok. 400 km ? Już na samym początku rodzieliliśmy się samochodami i zaczełą się jazda indywidualna. Niestety jeden z naszych samochodów uległ Awarii w okolicach Żor. Tam został naprowaiony po 3 dniach i dopiero znany z EuroTripu 2011 Seat Cordoba wyruszył w trase. Całość trasy przebiegała spokojnie beż żadnych potyczek. Nasza trasa do Wiednia Autostradą przez Czechy (Brno) Standardowa trasa. Winieta na Czeskie autostrady to koszt okolo 40 zł następnie podobna cena w Austri. |
 |
Gdzieś w okolicach granicy Czesko-Astriackiej. |
 |
Do Wiednia dotarliśmy przed godziną 10. Już w poprzednich blogach było pełno zdjęć Pratera we Wiedniu. Ale i tym razem udaliśmy tam, tylko tym razem odważnych więcej… |
 |
6 odważnych osób naszej ekipy odważyło się wejść na Boomeranga. Jedna z większych Rollercoaster’ów we Wiedniu. 5€ przejazd ? |
 |
Niestety, mnie tam nie ma. Ostanio mam lęki przed takimi urządzeniami ? Za dużo tego jak się w tym pracowałem. |
 |
Kolejne wzmagania z lękiem przed urządzeniami tym razem dwie odważne dziewczyny . Kinga i Grażyna |
 |
 |
Piękny widok na Prater. Widać dwa diabelskie młyny, jeden z nich liczy juz 100 lat. |
 |
Wyruszamy dalej w podróż po Europie, przed nami jakieś 5 500 km.. Czas nas goni więc jedziemy dalej |
 |
Z Wiednia wyruszamy okolo godziny 16 i kierujemy sie do kolejnego celu mamy do przebycia ok. 470 km – Garmisch. w godzinach wieczornych docieramy na miejsce. Tam dokłądnie w tym samym miejscu co rok temu nocujemy w samochodzie. Rano mały prysznic za 0,50€ za 8 minut ciepłej wody i wyruszamy zwiedzać miasto juz po raz drugi. |
 |
Miejsce naszego noclegu dokładnie w tym samym miejscu parking, gdzie rok temu wspomnianym EuroTrip 2011 |
 |
Poranny spacer po mieście, troszkę miasta zwiedzaliśmy juz rok temu, nie było nam potrzebne wszystkiego ponownie przechodzić. Ale spacer przed dalszą częscią podróży nam nie zaszkodzi. |
 |
Dla przypomnienia, skocznie narciarskie w Garmisch. Tym razem niestety nie odbywał się tutaj trening skoczków oraz też nie zagościliśmy na szczycie,…zmęczenie |
 |
Niemieckie miasteczko Mittewald – Piekne widoki, a my tylko na zakupy i wyruszamy dalej w strone Liechtenstein’u. Do Vaduz mamy ok. 200 km ? Wyjeżdzamy około godziny 13. |
 |
Tuż po przekroczeniu granicy Niemiecko-Austriackiej. Pamiątkowe zdjecię. Rok temu dokładnie w tym samym miejscu się fotografowalismy. A gdzie reszta ekipy? Reszta jechała być moze troszke inną trasą i troche wcześniej wyjechali. Część ekipy noclegi miała załatwione w Hotelach i prywatnych domach. |
 |
Na granicy Austria-Liechtenstein mała kontorla dowodów osobistych. W Vaduz (Stolicy) – spedziliśmy około godziny ? Zastanawiając się co dalej.. i Jak ugryść te państwo. Na tym wyjeździe nie przygotowywaliśmy się z tego co mozna zwiedzać i jak tylko jechaliśmy “na oślep.” Końcu znaleźmyśmy parking a nad parkingiem “Centrum” miasta ? |
 |
Vaduz – Stolica malutkiego państwa Liechtensteinu, w końcu zabraliśmy się za zwiedzanie. |
 |
W Centrum pełno dziwacznych figurek, wogóle dziwne miasto(Państwo), każdy pod garniturem i wogóle bardzo mało ludzi. Wszystko pozamykane a dopiero 17.00. |
 |
W centrum można również zauważyć pełno figur, grubych kobiet. |
 |
Pora wyruszyć dalej.. Kierunek Zurich. Z Vadum do Zurychu mamy tylko 100 km Przejazd w godzinach wieczornych po mieście i wielkie poszukiwanie stacji benzynowej gdzie można się wykapać załatwić i spać. Niestety nawet na autostradach w Szwajcarii cięzko o taką. Zatrzymujemy sie na jednej z nich i pora spać ? |
 |
 |
Tylko jeszcze kąpiel i możemy ruszać w zwiedzanie Zurichu. Nasze miejsce noclegowe. |
 |
Jak widac w Szwajcarii też pełno dziwnych figur kobiet. |
 |
Naprawde piękne uliczki Zurichu zapierają dech w piersiach. Piękne miasto! |
 |
Tramwaje w Zurichu – są strasznie długieee |
 |
Rzeka Shil w Zurichu, woda czyściutka, jak w całej Szwajcarii |
 |
 |
Po 4 godzinnym spacerze czas wyruszyć dalej. Strona Mont Blanc! PRzed nami ok. 300 km i 3 godziny drogi. Drogi kręte zwłaszcza na Granicy Szwajcarko-Francuskiej. |
 |
Po drodze napotkaliśmy wiele ciekawych rzeczy ;)) |
 |
Kolejny przystanek, Ferme Des Iles w Szwajcarii. Tutaj jest po prostu pieknie… Szkoda się nie zatrzymać. Generalnie to jest zajazd autostradowy ? z dwoma stacjami bezynowymi “Shell” i “BP” obok siebie ? pod jednym budynkiem ? |
 |
 |
Przed granicą Francuska, pomyśleć że bylismy na samym dole. Bardzo kręta droga. |
 |
No i po ponad 2 godzinach jazdy od Zurychu mamy granice Szwajcarsko-Francuską. |
 |
Już widac piękne szczyty, lodowce Alp, według moich obliczeń to właśnie Mont Blanc, najwyższy szczyt, lodowiec w Europie. Mieszczący się na granicy Francusko-Włoskiech, a pod nim kilkunasto kilometrowy tunel Mont Blank. Niestety nie mieliśmy okazji nim jechać nie po drodze i za drogi. |
 |
Widoki, które zapierają dech w piersiach ;). |
 |
Po godzinnym odpoczynku pod Mont Blank czas ruszyć dalej w droge. Tym razem najdłuższy odcinek przed nami ok. 800 km drogi w Strone wolnego Państwa od podatków Andory. |
 |
Drogi które wymagają naprawde niesamowitego doświadczenia w prowadzeniu samochodu. Po drodze docieramy do Miasta Grenoble. Przejazd przez miasto i dalej autostradą. |
 |
 |
Gdzieś we Francji… Niestety zmęczenie i wieczór nas dopadł, przed nami jeszcze daleka droga no i musimy dotrzeć bezpiecznie do Andory, więc nocleg ? pierwsza noc we Francji. Nocleg jak na zdjęciu powyżej. Nie pamiętam ile kilometrów nam zostało jeszcze do celu. |
 |
Klimat juz nieco się zmienił, teren bardziej suchy i inna rośliność, droga na Andore, jeszcze bardziej trudniejsza niż ta we Szwajcarii. |
 |
Małe miasteczko we Francjii tylko przejazdem i na zakupy. Jak się później okazało miasto jest granicą z Hiszpanią. Już prawie otarliśmy się o główny cel. |
 |
Jeszcze niby kilkadziesiąt kilometów przed nami a droga się ciągnie i ciągnie.. Widoki niezapomniane, najpiękniejsze…Tak jechaliśmy mostem przed nami. ? |
 |
Nareszcie. Granica Francja-Andora. Nawet nie sprawdzali nam dowodów osobistych ? |
 |
No i od tego momentu zaczeło sie podziwianie pięknego Państwa, budynki są specyficzne jak widac na zdjeciu, drogi idealne. Po prostu coś pieknego. Zdecydowanie polecam jako tranzyt i lekkie odbicie jadących do Hiszpanii na zakupy ? |
 |
Stolica Państwa. Ceny w sklepach jeszcze piękniejsze, Andora to raj podatkowy i jest taniej niz w Polsce ? Dla porównania Jan III Sobieski 3,60€ 0,7 |
 |
 |
 |
Miejsce naszej Noclegowni, Canillo miasteczko w Andorze, nie to nie ten domek na szczycie.. Pierwsza nasza noc w łozeczku ? |
 |
No po pierwszym noclegu w łóżku czas wstać. Andora ma dziwny klimat. Słońce zobaczyliśmy dopiero około godziny 12 natomiast wschód juz o 16-17 w dzień 30 st. w nocy 10 st C ? Niestey czas ruszać dalej w trase. Hiszpania Lloret de Mar przed nami. Krótki przejazd do Francji i przez wcześniej wspomniane miasteczko przejście graniczne. 250 km i Hiszpanio Witaj!! |
 |
Nasza Trasa do Lloret de Mar ? Jeszcze tylko pare godzin jazdy ? |
 |
W drodze pod Willa czekałą już nasza spóziona ekipa naprawionym samochodme. Cud! wyjechali 3 dni później zwiedzając po drodze. Wiedeń, Zurych, Lyon. Byli jeszcze prędzej niż my. 2 godziny spania między czasie. No i dotarliśmy wszyscy na miejsce. Teraz tylko odpoczynek i obijanie się ? Kompet naszych samochodów na podwórku przed Willa. |
 |
Pierwsza noc w naszej Willi była bardzo upojna ? Zdjęcie na drugi dzień rano. |
 |
Nasza Willa, 450m2 przestrzeni z Jackussi(odkrytym dopiero następnego dnia) i Basenem |
 |
2 dzień naszej imprezy, no nie mogło być inaczej ? |
 |
Centrum Lloret de Mar, piękny budynek.. |
 |
Tutaj trafiliśmy na tańce, a dokłanie nie wiedzieliśmy o co chodziło, jedyne co wiemy to że w ten dzień było obchodzone Narodowe Święto Katalonii. |
 |
 |
 |
 |
Salon Gier i Kasyn w Lloret de Mar |
 |
 |
 |
 |
Lot na Majorke, jedna wielka masakra, 30 minut lotu i przez 30 minut turbulencje i dziury powietrzne. |
 |
Na szczęście już widzimy piękne plaże Majorki |
 |
 |
 |
La Seu – Katedra w Palma de Mallorca |
 |
Palma – Stolica Wyspy |
 |
 |
 |
Plażowanie na prywatnej plaży Cala Mayor. |
 |
No i na tym kończymy zwiedzanie Majorki. |
 |
 |
 |
Lloret de Mar i piekny park widokowy |
 |
 |
 |
 |
Plaża nieopodal Lloret De Mar |
 |
Niestety to nasz ostatni dzien w Słonecznej Hiszpanii, następnego dnia wyruszamy w dalszą podróż. |
 |
W godzinach porannych dojechaliśmy do Barcelony. No i tutaj niestety czas zaczął nas gonić, nie mieliśmy go zbyt wiele by zwiedzać cała Barcelone, ale myśle że jak na pierwszy raz w tym mieście to i tak duzo, nasz czas to 10:00 do godziny 15:00, podróże w podziemiach Barcelony(Metro). Jedna z naszych ekip troche się pogubiła w Barcelonie. Ale pozwiedzali to co my ? |
 |
 |
Wyskoczyliśmy z podziemia, pamiątkowa fotka na tle Sagarda Famillia. |
 |
Następny przystanek to Ogrody Gaudiego, po prostu pięknie… ) |
 |
Panorama Barcelony |
 |
 |
 |
 |
Tutaj mają państwo okazje zobaczyć największą ławke świata; |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
Po zwiedzaniu Barcelony wyruszyliśmy w Strone Andory, (200 km) ponownie, spodobało nam się to miejsce. Dobra okazja do noclegu ? no i jeszcze jedna z naszych ekip nie zwiedziała tego kraju a naprawde warto. Wynajmujemy dwa domki za 50€ ? Kobieta okazała się córką Polki, niestety pani potrafiłą powiedziec tylko “Po polski” Rano zwiedzamy Andore zakupy, tank. i wyruszamy do Sete. Dość ciekawe rybackie miasteczko z pieknymi mierzejami. ok. 300 km przed nami. |
 |
 |
 |
 |
 |
 |
Czas ruszyć dalej od Sete do St. Tropez dzieli nas ok. 300 km. Pokonanie tej trasy bardzo szybko okolo 3 godzin i juz na miejscu, niestety była już późna godzina. Prawie noc, a miasto tętni życiem. |
 |
 |
? Piękny park, tam zatrzymalismy się na dwie godziny. Spacer po mieście i trzeba wyruszać dalej w strone Monako. Przed nami 170 km ? i na stacji przy autostradzie zdecydowalismy się na nocleg ? |
 |
Poranek – jeszcze tylko kawałek brakuje nam by przekroczyć granice Monaco. Państwo – jeden wielki korek. Udąło nam się zaparkować na podziemnym parkingu. Zwiedzamy Państwo. |
 |
Granica Monaco, niestety korek.. Przez cale państwo. |
 |
 |
 |
Dobrze, że Polacy nie przynoszą wstydu w Monaco, Jak widac na boku samochodu godło Polski |
 |
 |
 |
Czas ruszyć. Przed nami Wenecja poraz drugi ? oraz 600 km. |
 |
 |
Granica Francusko-Włoska ? ? Tak tak to jest granica. |
 |
Na miejsce dotarliśmy bez problemu. Prawie (za odcinek 500 km autostrada zapłaciliśmy 44€, a litr Diesla kosztował nas 2 €. Pozdrowienia z Włoch ? Na miejsce dotarliśmy około 20 ? Niestety noclegu nie było. Więc spaliśmy tym razem w Samochodzie w Punta Sabbioni50 m od plaży. Wspomnianej z EuroTripu 2011 niestety za zimno na spanie na plaży. Wieczory we wrześniu bywają tam naprawde zimne. |
 |
Czas na zwiedzanie Wenecji po raz drugi. ? Prom ten sam, trasa zwiedzania troszke inna. ? Po zwiedzaniu męczarnia. Ze względu na brak czasu i złe obliczenie czasu musieliśmy ominąć pare punktów zwiedzania i jechać do Polski. |
 |
 |
 |
 |
Tak się kończy nasze zwiedzanie Krajów Eurpoy Zachodniej i Kończy się wyprawa EuroTrip 2012. |
Niestety, nie wyrobiliśmy się w czasie i nasze zwiedzanie zakończyło się w Venezii, mimo wszystko Pojechaliśmy trasą tak jak ona była zaplanowana, nigdy nie wracam tą samą drogą a musiałbym wrócić przez Wiedeń i Czechy. A winiety z Węgier i Słowacji by się zmarnowały. Słowenia > Chorwacja > Węgry (Przejazd samochodem przez Budapest), Słowacja no i Polska. 1 200 km Druga ekipa wróciła wcześniej do kraju, natomiast Seat zwiedził jeszcze Budapeszt. Zajęło to nam 21 godzin z krótkimi przerwami. Wyjechaliśmy o 19.00 przyjazd był o 16.00 następnego dnia. Najgorzej przejechać przez Słowację. |