Rajza 2010 “miniTRIP Słowacja & Wiedeń” Rajd na Chopok 2024m n.p.m. #relacja

Rajd na Chopok

Godzina 4. Pobudka! Trzeba iść w góry. Najlepiej wybierać się w góry z samego rana potem szybko robi się ciemno i możliwe są opady deszczu albo burze. O Godzinie 5.30 wystartowaliśmy niebieskim szlakiem z pod Demanowksiej Doliny, nasz cel : Chopok 2024m n.p.m. Widoki były niesamowite trasa nawet nie była zbyt trudna podejścia były względne. Ale czym wyżej tym zimniej.

Rajd na Chopok
Czas start

Klimat

Dobrze że Mariusz o wszystkim pomyślał i zaopatrzył swój plecak w gorącą kawę, jedzenie i wręcz nakazał nam ubrać się na „cebulkę” i miał racje. Wiało i było strasznie zimno ku szczytu temperatura odczuwalna dochodziła do 5-10 stopni mrozu. Po dotarciu na Chopok o godzinie 10 odpoczęliśmy w schronisku pod samym wierzchołkiem góry i ogrzaliśmy się.

W Drodze na Szczyt
Schronisko Chopok
Schronisko Chopok

Spacer po Tatrach Niskich

Następnie weszliśmy na sam wierzchołek jednego z największych szczytów Tatr Niskich po skałach. Następnie trzeba zejść na dół, ale może inna drogą ? Tak! Szliśmy „garbem” Tatr Niskich zaliczając po kolei mniej znane szczyty innych gór odległość nie była zbyt duża pomiędzy nimi. Spotkaliśmy tam setki Kozic, trochę strachu nam napędziły ale nie było tak źle. Następnie schodziliśmy już na dół. Widoki niesamowite, robiło się coraz cieplej i cieplej temperatura nagle z 5 stopni mrozu zrobiło się może z 15-20, zostało nam tylko przejście przez rzekę, przejście przez las i tym sposobem o 14 dostaliśmy do samochodu.. Czas wracać.

Schronisko Chopok
Schodzimy

Tatralandia

Byliśmy tak zmęczeni że po dotarciu do Hotelu od razu spać na godzinkę. Następnie wybraliśmy się znowu do Tatralandi i tam spędziliśmy resztę dnia do godziny 20. Nie ma jak odprężenie w ciepłych wodach termalnych i saunie, czuliśmy się jak królewicze. Czas wracać i uczcić, po drodze znowu zabraliśmy jedna z tych autostopowiczek wcześniej wspomnianych była już tylko jedna. Było zabawnie bo auto po brzegi było wypchane śmieciami, Mariusz siedząc w tyle szybko zasłonił jakimiś bluzami i nogami, żeby nie było obciachu.

Zlot starych aut.

Tatrzański Czaj

Hotel, przebieramy się i zamierzamy iść gdzieś do knajpy się napić piwka i uczcić wyjazd. Postanowiliśmy że odwiedzimy w Tawernie nasza koleżankę. Na początek piwko, potem tequila, potem.. Poprosiliśmy ją o coś tutejszego i dobrego. Dała nam tzw. Tatrzański Czaj. Jest to nalewka o zawartości od 32 do 82% alkoholu myśmy mieli 72% – oprócz alkoholu nalewka zawiera esencje herbacianą i zioła, naprawdę polecamy dostępne w Tesco Słowackim. Pierwszy kieliszek.. ułaa mocne, gorąco się od środka zrobiło i bardzo smaczne nie czuć alko. Po 5 kieliszku.. Nic nam nie ma.. Idziemy zapalić? No i w tym problem mieliśmy problem ze wstaniem ze stołu…. Tawernę zamknęli o 24 ale myśmy jeszcze pomagali sprzątać naszej koleżance bar i wyszliśmy o 1. Przez następną godzinie gadaliśmy z kobieta z recepcji naprawdę bardzo sympatyczna i gadatliwa kobieta. Pora Spać! Jutro wyjazd.

Liptowski Mikulasz

Kraków

Rano wstaliśmy około 10 trochę ochłonąć  i o 12 wyjazd. Ale gdzie ? Może Kraków, no ok na kebaba. Oprócz korku w Rabce trasa przebiegła jak zwykle pomyślnie z takim kierowcą jak Patryk hehe. Kraków każdy zna, zwiedziliśmy tak Wawel po raz kolejny, pochodziliśmy po rynku krakowskim zjedliśmy kebaba i w drogę do Chorzowa. Powróciliśmy o godzinie 21. Wyjazd można uznać za bardzo udany i jeden z najbardziej wspominanych. Nie da się opisać tego słowami. To trzeba przeżyć, zobaczyć. Polecam wybierać się częściej na takie wypady.

Kraków

Rajza 2010 “miniTRIP Słowacja & Wiedeń” Spontaniczny Wiedeń – Dzień 3. #relacja

Żylina

Kolejny ranek na Słowacji. To co robimy? Może Budapeszt? Hmm A co powiecie na Wiedeń?” Tak to jest świetny pomysł! To jedziemy! Bez GPS samą mapą tak najlepiej jak jechać jak w ogóle wyjechać, spojrzeliśmy na mapę, kierunek : Rużomberk > Żylina  > Bratysława > Wiedeń. Droga przebiegała jak zwykle pomyślnie, w naszym ulubionym Radiu Express co pół godziny mówiono o powodziach, jako ze Słowacki jest dla nas spostrzegany jako śmieszny język, bardzo śmiesznie to brzmiało i wpadało w nasze ucho „W Kaju Źilińkim je priliv, cało Żylina je zialana” No i oczywiście powtarzali również : „Prezydenta Polsko Lecha Kaczynsky…”, a więc powracając „Żilina je zalana” śmiejąc się jedziemy właśnie w stronę Żyliny, ciekawi jak to wygląda i czy wygląda to tak jak opisywali w radiu i czy wogole przejedziemy przez te miasto. Vitajte vo Żilina ! Patrzymy nic zero wody. W pewnej chwili patrzymy na lewo i na prawo widać tylko czubki dachów, już nam do śmiechu nie było. Bardzo fajne rozwiązanie bo główna droga przebiegała na takim wzniesieniu woda nie docierała do ulicy, ale domy które były poniżej.. Makabryczny widok, ale zarazem ciekawy że można zobaczyć taką powódź na własne oczy przejechać obok niej i wyjść z tego bez szwanku.

Zamek gdzieś na Słowacji

Spokojna trasa autostradą.

Nagle wjechaliśmy na autostradę i już tylko Bratyslava i Wiedeń. Problem był w tym że nie posiadaliśmy Austriackiej winietki a nie opłacało nam się kupować na 50 km drogi. Przy wjeździe na Austrię można zauważyć wielkie wiatraki, które zasilają energią miasta Austriackie, zmienił się klimat w jakim dotychczas byliśmy nie chodzi tutaj wcale o klimat zjawisk pogodowych.  Willkommen in Wien! Jako nasz czarny i świński humor język niemiecki i klimat Austriacki kojarzył nam się z I połową XX wieku. Śmiejąc się z języka „Ja, Ja. Sznela, Kur*en Macien”.

Spontaniczna Austria

Prater

Wjeżdżając do Wiednia akurat trafiliśmy na Prater – to wielki park można go prawie porównać do Chorzowskiego parku WPKiW. Prawie ? Dlatego, że Prater jest jednym z największych parków publicznych na świecie. Zajmuje prawie 1700ha. Znajduje się tam park miejski i słynne jedne z najstarszych lunaparków. Plus lunaparku, że można wejść za darmo i pooglądać natomiast za zabawę trzeba już płacić. Po prostu miejsce gdzie przychodzą mieszkańcy Wiednia po to by odpocząć po długim i ciężkim dniu pracy. Jeśli chodzi o sam lunapark to zdecydowanie przeważają tam karuzele ekstremalne później bary i kasyna i strzelnice następnie znajdziemy tam coś dla maluchów. Można tam pochłonąć się w czasie spędzając niezapomniane chwile. Urządzenia te niemal wchodzą na siebie, wszystko jest pomyślnie rozwiązane. Jedną z najstarszych tam atrakcji jest Riesenrad – najstarszy drewniany Diabelski młyn jest to jeden z symboli Wiednia. Mierzy niemal 64 m – najwyższy punkt tego obiektu został wybudowany w 1897 roku. Jest tam również troszkę większe takie koło tylko bardziej nowocześniejsze. No i znowu zaczęło nam się kojarzyć wszystko z pracą czyli z Chorzowskim parkiem, melexy, a pracownicy Prateru z pracownikami naszego parku, przy tym była kupa śmiechu. CO nas zdziwiło pracownicy parku potrafili dogadać się z Polakami znając niektóre zwroty nie dziwie się skoro przechodząc tam przez Prater czy Wiedeń co drugi to Polak. Dużo również jest tam pracujących Polaków. Nie masz się tam co przejmować tym że się zapomnisz i powiesz coś do kogoś po polsku bo może się okazać ze to Polak jak w naszym przypadku „Zrobi pani nam zdjęcie?” odpowiedź brzmiała „Tak Tak oczywiście” Polacy Podbijają świat! Ale czas zwiedzić troszkę Wiednia.  Nie możemy spędzić całego dnia w Praterze.

Prater, Wiedeń
Prater, Wiedeń

Wiedeń

Dojechaliśmy do centrum miejsce darmowe parkingowe znalazło się. Znaleźliśmy się głównym deptaku Stephanplatz, gdzie znajdowały się bary, restauracje, puby, sklepy, pomniki i znane nam z Krakowa „Białe Damy” coś tego typu rodzaju, to chyba jest bardzo znany sposób zarobku w wielkich miastach, a najbardziej w Paryżu. Wiedeń był równie piękny jak Budapeszt niby kiedyś jedno państwo ale nie było widać tego bogactwa wśród ludzi. Pomniki na ogół były złote zakonserwowane świetnie zero zieleni na złocie, osłonięte specjalną siatką ochronna. Nas jednak zainteresowały „Białe Damy” Wydaliśmy dobre 10€ na fotografie z nimi. Było świetnie! W sklepie kupiliśmy austriackie mleko robiąc sobie z nim zdjęcia na tle ulic wiedeńskich.

Wiedeń, Austria

Co Warto zwiedzić?

Co warto zwiedzić we Wiedniu ? Jak to w każdej stolicy aż się roi od muzeów i zabytków. Między innymi punkt orientacyjny Wiednia Gotycka Katedra św. Szczepana – jest to najcenniejszy zabytek sakralny Wiednia. Budowa kościoła zaczęła się w 1276 roku natomiast zakończono w 1304 roku. Następnie Ratusz zabytek stylem neogotyckim. Kolejno : Parlament, Kościół św. Ruprechta najstarszy kościół we Wiedniu, Pałac Schonbrunn niegdyś rezydencja cesarska oraz wiele innych.   Byliśmy już troszkę zmęczeni.

Wiedeń, Austria

Ludzie

To co robimy ? Prater ? Tak jedziemy zobaczyć Prater jak wygląda nocą oświetlony. Jednak jak wyjechaliśmy z centrum zajechaliśmy za daleko i wyjechaliśmy na drugim końcu Wiednia. Zatrzymując się na stacji benzynowej poprosiliśmy jednego z klientów korzystających ze stacji o pomoc jak dojechać do Prateru, człowiek był tak uprzejmy że kazał nam wsiąść do auta i jechać za nim. Dowiózł nas na miejsce. Ludzie w Austrii z własnego doświadczenia z wielu późniejszych wycieczek stwierdzam że są naprawdę bardzo mili i uprzejmi w porównaniu do Niemców.. Niymcy! Niymcy! Heh.

Wiedeń, Austria

Prater nocą

Zaparkowaliśmy na jednych z osiedlowych uliczek naprzeciwko Pratera, ulica ta była pełna barów i knajp klimat niczym “Cwajka”. Prater nocą zrobił na nas jeszcze większe wrażenie jak wcześniej. Niesamowite oświetlenie wszystko zadbane, klient na pierwszym miejscu! Porobiliśmy parę zdjęć i czas wracać na Słowacje. Po 3 godzinach jazdy byliśmy już na miejscu. Trzeba iść spać, bo na następny dzień zaplanowaliśmy wyjście w góry na Chopok.

Prater, Wiedeń

Rajza 2010 “miniTRIP Słowacja & Wiedeń” Chillout na termach! Liptowski witam ponownie. #Relacja

Tatralandia
Tatralandia

Liptowski Mikulasz

Wieś, wieś, wieś.. oo Większe miasto ! Autostrada.. I nagle ujawnia się znajomy mi widok : Tesco, Hipernova, Centrum. Czas zaopatrzyć się w hotel. Czy to czasem nie Dariusz tam idzie? Czy to czasem nie Marek z Wesołego ? Właśnie to są nasze tricki wyjazdu non stop kojarzyło nam się wszystko z Wesołym Miasteczkiem wykorzystując tekst z filmu „Gulczas a jak myślisz?”. Zapewne pamiętacie ten film gdy ojciec z synem siedzieli na balkonie czekając na Dariusza „Czy to czasem Dariusz się nie wypieprzył na tym bączku? –Nie to nie jest Dariusz, albo czy to był Dariusz czy to nie był Dariusz właśnie to są te nasze problemy”. Po zalogowaniu się w hotelu czas pozwiedzać miasto i zaplanować nasz wypad. Zjechaliśmy między innymi po Demanowskiej Dolinie i zobaczyć Tatralandie. Wieczorkiem grzecznie na korytarzu piliśmy piwko… Pora spać !

Widok z okna Hotelowego
Widok z okna hotelowego.

I na termy…

Pora wstać !  Spakować się i jechać na termy, ogrzać się w pięknej saunie to wszystko opisywałem już we wcześniejszych postach. Nie ma to jak przez cały dzień się obijać, w końcu nam się należy. Nadchodzi wieczór baseny zamykają pora wracać do hotelu. Po drodze zgarnęliśmy autostopowiczki, dwie pracowniczki tamtejszego Western City o którym również już wspominałem. Chciały do centrum a my z centrum.

Tatralandia

A wieczorem?

Wracamy z parkingu, i widzimy 3 dziewczyny siedzące na ławce pod naszym hotelem, jako, że miałem dobry humor postanowiłem się grzecznie przywitać z nimi „Siemka” yy ? „Cześć” yy.. Aha zapomniałem że jesteśmy na Słowacji „Ahoj –Ahoj  -Polsko? –Ano – Idziecie na piwo? „-Ano chętnie” no to szybko idziemy do hotelu przebrać się niestety nasz jeden z członków był tak głodny że te 10 minut przeznaczył na jedzenie zupki chińskiej. Otwieramy okno patrzymy przez i padł tekt „Stary, Czy to nie Dariusz czasem tam idzie?” Patrzymy… „Tak do Dariusz –Jak to Dariusz?” Faktycznie szedł Darek ze swoim synem pamiętany ze wcześniejszej podróży kolegą taty Patryka. „Cześć idziesz na piwo? –Ale na jedno tylko” Poszliśmy do Tawerny – taka przyjemna knajpka no i oczywiście na jednym się nie skończyło. Poznaliśmy tam barmankę – kolejne znajomości na Słowacji, bardzo sympatyczna osoba. Już późno trzeba iść spać i zaplanować jutrzejszy dzień.

Widok z okna Hotelowego

Rajza 2010 “miniTRIP Słowacja & Wiedeń” Ujsoły, Danielka. Przygotowani, czas, start! Pierwszy samodzielny mini trip. #Relacja

Nasza Trójca
Nasza Trójca

Planowanie, Przygotowania

Mija kolejny rok nudów coś trzeba z tym zrobić. Kolejny mały wypad na Słowacje ? Tam jest tak pięknie że bym mógł tam naprawdę mieszkać. Kto jedzie ? Oczywiście ochotników było wiele, chęci były ale już problem z zrealizowaniu. Na wycieczkę postawiło 2 znajomych jeszcze z Gimnazjum  teraz ze wspólnego wyjścia na piwko i oczywiście z podróży.

Dzień Wyjazdu
Poranek w Chorzowie

Załoga

Mariusz – świetny przewodnik, znawca gór i zawsze jest przygotowany na różne okoliczności. Mateusz – Uwielbia podziwiać, zwiedzać, a co najważniejsze świetny fotograf. Patryk – dobry organizator wycieczek, operator kamer, kochający jeździć autem. No to mamy komplet i od teraz możemy pisać o sobie w liczbie mnogiej i w ten sposób powstaje nasza ekipa Rajzyfiber (daw. CrewTrip).

Ujsoły, Danielka

Cele

Nasz cel to głownie Słowacja wody termalne i zdobycie szczytu Chopok 2024 m n.p.m w Tatrach Niskich, a jak by się nam nudziło to pojedziemy sobie gdzieś jeszcze. Po 4 miesiącach ciągłej pracy po 12 godzin dziennie na wesołym miasteczku w Chorzowie należy nam się chwila odpoczynku i wysiłku ale innego. Plan ? Jest. Kosztorys? Jest. Samochód ? Seacik Cordoba, oczywiście że jest ! No to wyruszamy…

Rajzyfiber

Znacie państwo takie uczucie przed wyjazdem, te niedoczekanie do wyjazdu, u nas na Śląsku mówimy na to czyt. Rajzyfiber. Planujemy wstać o 3 wyruszyć o 4, zasnąć o 22. Niestety, nic z tego niedoczekanie do wyjazdu zwyciężyło, ale udało się nas doprowadzić w krainę snu o godzinie 1.

Ujsoły, Danielka

Ujsoły, Danielka

Pobudka czas w drogę ! Jedziemy ! Ale jak ? którędy ? Kiedyś jeden z naszych członków Patryk opisywany w Tripie z ojcem jeździli w góry do Ujsoł, a konkretnie do schroniska studenckiego tzw. Chałupy Chemików – Danielka. Dawno tam nie był.. Więc pojedziemy zobaczyć jak teraz wygląda to miejsce. Niedaleko jest granica Słowacka w wsi na Słowacji Novot, jakoś damy rade potem wyjechać. Oczywiście GPS wtedy nie mieliśmy. Droga była bardzo spokojna czuliśmy ten zapach gór i uczucie, że jesteśmy wolni.. Stary to jest nie możliwe! Mała anegdotka ciągle powtarzaliśmy jedno zdanie „Stary! To jest..” Taki trick ich było wiele ale o tym później. Danielka wita ! Dalej taki sam klimat górski, drewniany domek, zapach drewna unosi się w powietrzu, obok słychać szumiącą rzekę Danielka. Coś pięknego. Tylko „sweet focia na facebooka” robiona przez naszego prywatnego fotografa Mateusza i dalej w drogę.

Rajza 2008 ” miniTRIP Słowacja & Budapeszt Trip.” #Galeria

Demanowska Dolina

Rajza 2008 ” miniTRIP Słowacja & Budapeszt Trip.” Tatralandia, Jaskinia Lodowa. #Relacja

Demianowska Dolina, Jaskinia Lodowa

Czas by się odprężyć cel : Tatralandia, ale przed tym.. Demianowska Dolina, Lodowa Jaskinia jak tam jesteśmy to czemu nie. No i znowu trafiliśmy w sedno. Jest to ponad 1000 metrowy odcinek wśród stalagmitów i stalagnatów z lodu, nagle zrobiło się tam z 5 stopni ciepła.

Jaskinia Lodowa

Tatralandia

Po wędrówce po jaskini czas w końcu się odprężyć w wodach termalnych, pozjeżdżać ze zjeżdżalni i odprężyć się w saunach. Naprawdę sauna robi tam wrażenie. Oprócz basenów, saun i masaży znajdują się tam prawie kilometrowy park linowy, dmuchańce i trampoliny dla dzieci, żywy labirynt oraz Western City – pięne miasteczko dzikiego  zachodu wraz z teatrem gdzie przedstawiano różne historie z życia tamtejszych czasów dzikiego zachodu niczym Marty McFly słynny Michael J. Fox ze znanego filmu „Back to the Futute (film poznany też dzięki mojemu ojcu). Po całym dniu na basenach czas wrócić do hotelu.

Tatralandia.
Tatralandia.
Tatralandia.

Poland Welcome To..

No niestety czas wracać, co tu dużej pisać, myślę że opisywać nie ma sensu to tylko smutek, że czas tak szybko przeminął

Zakończenie

No i tak się zaczęła historia z CrewTrip nie miałem pojęcia czy założę tego bloga ale wiedziałem jedno, że podróże, turystyka, a jeszcze bardziej wyjazdy na własną rękę samochodem to coś co mnie jara. Wszystko dzięki mojemu ojcu. Dziękuje Ci za to. Od tamtego momentu całe dnie spędzałem nad google maps gdzie by szło jeszcze umknąć na mały wypad.
Byłem tak zafascynowany tym miejscem cała Słowacja że zacząłem tam jeździć średnio co pół roku a drugi taki wypad w taką samą trasę zaplanowałem z moją dziewczyną, tylko ja jako kierowca również Seacikiem w Marcu 2011 dokładnie w taką samą trasę, była pod wrażeniem.. Resztę jak utworzyła się grupa poznacie w poście o Slovakia-WienTrip 2010. Dziękuje za uwagę!

Rajza 2008 ” miniTRIP Słowacja & Budapeszt Trip.” Spontaniczny Budapeszt. #Relacja

Dzień 3.

Co by tu robić?

Na trzeci dzień pada deszcz! Co tu robić ? hmmm 8 rano.. a może takk gdzieś dalej.. Tak ! To jest to ! Jaki kierunek ? hmm może Węgry – stolica – Budapeszt. W ten oto sposób siadamy w auto i jazda podbić Budapeszt.

Budapeszt
Budapeszt

Trasa

Trasa przebiegała pomyślnie, przez Słowackie 2 kilometrowe wsie przez kilkunasto-kilometrowe lasy, drogi kręte ale to nas najbardziej jarało czym dalej na południe a dalej od gór robiło się coraz cieplej i wychodziło więcej słońca.

Pierwsze wrażenia, Wesołe Miasteczko

Nagle na horyzoncie pojawiła się piękna, stara, drewniana kolejka górska… hmm od razu zjad – parking i zobaczyć co ciekawego się znajduje w okolicy. Tak moi drodzy to już Budapeszt zaledwie 4 godzinki jazdy. Pogoda w Budapeszcie ? Było pochmurnie i mokro ale nie padało. Wesołe miasteczko było otwarte ale nie chcieliśmy zbytnio denerwować pracowników tutejszego lunaparku i wejść za jego bramy. Taka mała anegdotka paru z naszej grupy pracowało w Śląskim Wesołym Miasteczku w Chorzowie i wiemy jak to jest jak ktoś przychodzi w taką pogodę, tym bardziej że za bram nikogo nie było widać prócz samych pracowników, a niech się tam opieprzają dalej.

Budapeszt. Vidam Park.
Budapeszt. Vidam Park.

Spontanicznie, Budapeszt

Trzeba iść dalej? Hmmm co to meteo aa dawaj do niego ciekawe gdzie zajedziemy. Koniec trasy, wychodzimy ku górze po schodach. Czy to centrum ? oo takk ! Dunaj, sklepy, kasyna, puby, restauracje ludzie z całego świata. Z autobusy wyłania się grono Japończyków wraz z aparatami cyfrowymi o wielkości pendriva i fotografowali wszystko co się da i co ich otacza. Budapeszt moim zdaniem jedna z najpiękniejszych i najdroższych stolic Europy. Dla nas oznaczało to dużo chodzenia robienia zdjęć i przypięcie pasa. Kawa to koszt około 40 zł ale w ekskluzywnych kawiarniach podają ciastko i setkę wody mineralnej, nie ma mniej ekskluzywnych kawiarni czy restauracji. Trzeba płacić.

Budapeszt, Parlament.

Ludność

Ludzie są bardzo uprzejmi i można czuć się tam prawie bezpiecznie. Dlaczego prawie ? A tuż dlatego że nigdzie nie ma bezpiecznie ! Chyba że wybierzemy się do Andory jedno z najbezpieczniejszych państw Europy przestępczość sięga tam ku zeru. Jeśli chodzi o restauracje to można spotkać tam dwa typy ludzi. Ci w garniturach pijących wino do obiadu – Węgrzy oraz ludzi normalnie ubranych po europejsku pijących piwo do obiadu – śmieje się że Polacy i Niemcy ale chodzi po prostu o turystów. Niemal każdy mieszkaniec Budapesztu zna angielski zero problemów z dogadaniem się.

Budapeszt

Zwiedzanie

Po wielu godzinnej wędrówce po stolicy Węgier i zwiedzeniu bardzo ciekawych, malowniczych miejscówek które kryją się w tym pięknym mieście. Miedzy innymi wielki podwieszany most łączący Budę od Pesztu bo jak państwo wiecie Budapeszt składa się z dwóch części. Obejrzeniu symbolu Węgier Parlamentu oraz wejście na szczyt góry Gellerta jednego punktów orientacyjnych tego miasta. Znajdują się tam również kolejki różnego rodzaju zębate, linowe prowadzące na Górę Jana czy na wzgórze budańskie. Jest tam naprawdę ogrom rzeczy do zwiedzania i potrzeba tam co najmniej 3 dni by wszędzie wejść i zwiedzić. Łaźnie tureckie, gotycki kościół Macieja, Zamek królewski, Wielka synagoga, no i oczywiście Vaci utca  deptak gdzie znajdują się sklepy, knajpy, itp.

Budapeszt

Po wielu godzinnej wędrówce po stolicy Węgier i zwiedzeniu bardzo ciekawych, malowniczych miejscówek które kryją się w tym pięknym mieście. Miedzy innymi wielki podwieszany most łączący Budę od Pesztu bo jak państwo wiecie Budapeszt składa się z dwóch części. Obejrzeniu symbolu Węgier Parlamentu oraz wejście na szczyt góry Gellerta jednego punktów orientacyjnych tego miasta. Znajdują się tam również kolejki różnego rodzaju zębate, linowe prowadzące na Górę Jana czy na wzgórze budańskie. Jest tam naprawdę ogrom rzeczy do zwiedzania i potrzeba tam co najmniej 3 dni by wszędzie wejść i zwiedzić. Łaźnie tureckie, gotycki kościół Macieja, Zamek królewski, Wielka synagoga, no i oczywiście Vaci utca  deptak gdzie znajdują się sklepy, knajpy, itp.

Budapeszt

Najlepiej nocą

Nagle robi się zmrok i wielkie oświetlenie wszystkich tych okazów które można tak zwiedzić. Coś pięknego wtedy Budapeszt w moich oczach naprawdę zyskał wiele. Co pięknego i niesamowitego to po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy. Wszystko w koło było oświetlone nie wiadomo co podziwiać. Naprawdę dla Budapesztu tylko nocą ! Jeśli zmrok to zaczyna pojawiać się tutaj inna ludność nagle na ulice wychodzą jeszcze więcej bogaczy kasyna robią się pełne na parkingu aż się roi od porsche i mercedesów, wkoło dzieci robiące zdjęcia pięknych okolic a wokół nich i nas kobiety lekkich obyczajów czy jak to określił mój idol Cejrowski „Kobieta wyzwolona” z jednych jego programów telewizyjnych. Kobiety, które zaczepiają każdego – to co najbardziej mnie tam zaintrygowało. Ale pomimo wszystkiego panowała bardzo przyjazna atmosfera.

Budapeszt nocą
Budapeszt nocą
Budapeszt nocą

Czas szybko mija

Ale czas wrócić wsiąść do metra i jechać ale gdzie ? hmm no właśnie… Ale udało się jakimś cudem udało nam się dotrzeć do Auta w szybkim tępie. Czas wracać.. Było pięknie..

Rajza 2008 ” miniTRIP Słowacja & Budapeszt Trip.” Demianowska Dolina. #Relacja

Demianowska Jaskinia Lodowa
Demianowska Jaskinia Lodowa

Ranek pora wstać!

Trzeba iść na miasto, do sklepu, zjeść coś. W pobliży centrum miasta znajdziemy sklepy jak Tesco, Hipernova, Kaufland czy Billa – najbliżej od centrum znajduje się jednak Hipernova, zaraz na parkingu spotkaliśmy znajomego od taty wraz z jego dziećmi.

Słowacja

Demanowska Dolina

Wybraliśmy sie razem podziwiać Słowackie piękno tego regionu. Cel : Zobaczyć jak wygląda Demianowska Dolina .. Poprostu coś pięknego.. Wjeżdża się pomiędzy górami w dolinie droga jest wąska i cały czas pod górę po drodze spotykamy, parkingi, hotele, pensjonaty, wyciągi i stoki narciarskie oraz jaskinie. Park Demianowska Dolina słynie z wielu pięknych jaskiń dostępnych dla zwiedzających oraz takie które po prostu nie ma możliwości tam dotrzeć dla zwykłych turystów.

Szczyt Chopok
Demioanowska Dolina

Jaskinie

Najsłynniejsze jaskinie to Lodova Jaskinia i Jaskinia Slobody (Wolności). Jeździliśmy autem po całej dolinie zobaczyliśmy ile co i jak. Jeśli chodzi o jaskinie to maja określone godziny otwarcia oraz wyznaczone specjalne godziny wejść. W sezonie tj. Lipiec, Sierpień jest nawet Polski przewodnik. Po godzinie 15 nie mamy czego tam szukać. Szybko ciemno się robi.

Jaskinia Lodowa
Jaskinia Lodowa
Jaskinia Lodowa
Jaskinia Lodowa

A wieczorem..

Po powrocie czas na odpoczynek i nadchodzi wieczór czas wyjść na miasto i podziwiać widoki świecącej fontanny, pooglądać filmy w kinie na otwartym powietrzu wspominanym juz wcześniej. Rodzice poszli do knajpy a „dzieci”… Czyli my szwendaliśmy się do późnych godzin wieczornym po mieście w pełni bezpiecznie.. Czas iść spać..

Rajza 2008 ” miniTRIP Słowacja & Budapeszt Trip.” Pierwsza Rajza! Słowacki wypad na Węgierską Stolicę. #Relacja

Pierwsza Rajza z Ojcem. Tatralandia w 2008 roku.

Od tego się zaczęło! Wyprawy, podróż, odpoczynek, rekreacja i turystyka. Krótki wypad na Słowację, podziwiać ten piękny kraj, widoki i górskie krajobrazy. Wypad w sumie rodzinny. Latem 2008: Ojciec, syn i Seat Cordoba wyruszyli w trasę bardzo spontaniczną i nieplanowaną, jej głównym celem było odprężenie się w wodach termalnych na Słowacji. Ale…

Przejechane: 1 200 km 2008r.
Kraje : 2
Pobyt : 5 dni przełom Lipca 2008 i Marca 2011

Dzień 1. Nasz pierwszy cel Liptowski Mikulasz.

Liptowski Mikulasz

Wyjazd zaraz z samego rańca, jeden cel : Liptowski Mikulasz jest to miasto położone w „Kraju Źilińskim” Tatry Niskie na północy kraju !

Słowacja
Droga na Słowację.

Trasa..

Droga była przyjemna i bezproblemowa. Po dotarciu do celu trzeba szukać miejsc noclegowych, ale.. mamy czas. Pierwsze co to Tatralandia, jak to wygląda ? Czy warto ? Pierwszy widok niesamowity. Piękne wzgórza tatr niskich a w nich baseny, zjeżdżalnie bary, to nie jest do opisania to trzeba zobaczyć i dostrzec te piękno wkomponowanej nowoczesności w klimat górski zupełnie coś innego jak nasza codzienność na szarym i burym Śląsku.

Słowacja

Droga na Słowację.

Centrum

Czas zjechać.. Kolejny cel ? Centrum, moje myślenie = hmm pewnie nic ciekawego.. ale jednak mylne. Słowacja kojarzyć mi się zawsze ze wsiami, brudem i Bratysławą z filmu „EuroTrip”. Jednak, pięknie nie wielkie miasteczko przez główny deptak przebiega fontanna oraz kręcące sie figury geometryczne z zapisanymi pewnie ważnymi datami miasta bądź samej Słowacji. Z deptaka tryskała woda. W nocy pięknie oświetlona. W koło pełno restauracji, pubów i dyskotek. Każdy znajdzie coś dla siebie, kuchnia orientalna, fast food, kuchnia miejscowa. Co mnie zdziwiło ? godzina 22 a tam, na wolnym powietrzu urządzono sobie przegląd słowackich filmów i seriali wyświetlanych drogą projektora na płóciennym ekranie, z tanim lanym piwem jeszcze wtedy 20 koron słowackich tb. ok 2 zł.

Liptowski Mikulasz, Centrum

Hotel

A my hotelu ani widu ani słychu, fakt jest ich tam wiele ale byliśmy za bardzo zajęci podziwianiemjuż wtedy w mojej głowie pięknej Słowacji. Nagle w samym centrum na wcześniej opisywanym deptaku napis przeczytany w sposób śmieszy „Turustićna Ubijaćka” co znaczyłopisać tam „Turystyczna ubytovanie” Jednym słowem po prostu skromny Hotel**. Oczywiście miejsce dla nas się znalazło w niskiej cenie. Czas odpocząć..

Liptowski Mikulasz, widok z hotelowego okna.