Tramwaj wodny do Wenecji

Czas wygrzebać się z wyrka! Ja z Kinga, kiedy Sylwia i Mariusz jeszcze spali poszliśmy zobaczyć jak wygląda plaża w dzień, parę fotek na tle wschodzącego słońca, wyszły niesamowite zdjęcia. Gdy przyszliśmy Mariusz i Sylwia poszli się jeszcze przejść i czas się spakować i wyruszyć dalej, niemal 1 km od naszego campingu znajdował się port i parking, zaparkowaliśmy za 7 €, a nie za 30€ jak w Wenecji. Kupiliśmy bilety na tramwaj wodny do Wenecji 4,5 € za osobę i wsiedliśmy na statek i po 45 minutach byliśmy już na miejscu w porcie przy Placu św. Marka – sercu Wenecji. Statkiem bujało niesamowicie, mnie i Mariusza brało już na mdłości ruch małych motorówek gorzej jak niegdyś na katowickim rondzie, woda była nabuzowana. Ok, co dalej gdzie idziemy?

Wenecja, Włochy

Wenecja.

Na szczęście zaopatrzyliśmy się w przewodnik po Wenecji z mapką i śmiało mogliśmy poruszać się po mieście. Było gorąco i pełno ludzi wkoło, stragany. Może jakaś pamiątka? Od razu zakupiłem kieliszek z Wenecji – w każdym państwie mieście, w jakim jestem kupuje sobie pamiątkę – właśnie kieliszek. O dziwo sprzedawca potrafił mówić po polsku, nie czysto, ale dało się go zrozumieć. Nasz cel ? Na początek plac .Św. Marka jak już wcześniej wspomniałem jest to miejsce najbardziej znane w Wenecji, punkt orientacyjny oraz miejsce gdzie znajduje się najwięcej ludzi, jest to miejsce niczym Wieża Eiffla w Paryżu czy Krzywa Wieża w Pizie. Miasto, każdy kojarzy, czym się wyróżnia – kanałami, gondolami, położone na licznych bagnistych wyspach na Morzu Adriatyckim. Największy i główny kanał Wenecji to Canal Grande. Po mieście poruszamy się drogą piechotną, ale można do każdego wartego miejsca dotrzeć doskonale rozwinięta siecią tzw. Tramwajów Wodnych. Główne uliczki pokryte są kafelkami i kostkami brukowymi połączone ze sobą małymi mostkami.

Wenecja, Włochy
Wenecja, Włochy

Zwiedzanie.

Piazza San Marco czyli Plac św. Marka ograniczają budynki pałacu Dożów i bazyliki św. Marka. Na wprost bazyliki znajduję się klasycystyczny budynek skrzydła Napoleona. Budynek łączy ze sobą budynki Starej i Nowej Prokuracji. Napoleon Bonaparte był zachwycony tamtejszą architekturą i zalecił wybudować skrzydło zamykające zabudowę placu i uznał plac za najpiękniejszy salon Europy. Do budynku Starej Prokuracji przylega wieża zegarowa, a przy Nowej Prokuracji góruje dzwonnica św. Marka. Czas iść dalej. Mijamy liczne mosty i wąskie uliczki tego miasta. Na kanałach pływa pełno gondol i prywatnych łódek – ludzie tam mieszkają i muszą czymś się poruszać, płynąć do pracy czy gdziekolwiek. Do prywatnych mieszkań można dotrzeć tylko i wyłącznie łódką. Przy wejściach do kamienic wybudowane są drewniane porty gdzie parkują. Natomiast gondolą poruszają się głownie turyści, koszt takiej przyjemności to około 70 € za 45 minut, a dla chętnych Gondolier śpiewa oczywiście za opłatą kolejnych 100% tego, co zapłacimy za sama przejażdżkę. Oczywiście zrezygnowaliśmy z tej przyjemności i postanowiliśmy wszędzie dojść pieszo. W mieście było wiele ciekawych i dziwnych miejsc. Na przykład: Wąska uliczka – wchodzimy, tam mały placyk a na środku figurka trzymająca urwaną głowę McDonalda, a wokół plakaty z postacią Adolfa Hitlera przebranego np. za Króliczka Playboya w Niemieckim mundurze.Niymcy.. Niymcy.. Ja.. Ja… Sznela… Znowu ten sam motyw! Czas coś zjeść no to idziemy do McDonalda, ale gdzie my go tutaj znajdziemy?

Wenecja, Włochy
Wenecja, Włochy

Droga przez mekkę, w poszukiwaniu McDonalda.

Sprawdziłem na GPS, aż 7 km od miejsca gdzie się znajdowaliśmy.. Z Mariuszem zrezygnowaliśmy i kupiliśmy sobie za 4€ zawijaną pizzę, ale kobiety nas przewyższyły i chciały koniecznie do McDonalda. Droga zamieniła się w jeden wielki koszmar. Gorąco upalnie, po 4 godzinach chodzenia w tłumach ludzi mieliśmy wszystkiego dość, ale w końcu dodarliśmy ku celu, ludzi jeszcze więcej, kolejka wychodziła za McDonald i zawijała się na uliczne przed. Z myślą, że nie zapłacimy dużo wchodzimy zorientować się ceny, od razu zawróciliśmy. Cena hamburgera małego, co u nas jest po 3 zł tam 4 €. Nie ma sensu wole zawijane pizzę. Po drodze jest wiele sklepów z specyficznymi maskami karnawałowymi, Wenecja słynie również z imprez karnawałowych, dlatego pełno tam takich masek. Ok no to wracamy na plac św. Marka, trochę drogi przed nami.

Wenecja, Włochy

Weneckie “getto”.

Ale skoro już jesteśmy we Wenecji i to jeszcze na drugiej stronie wyspy może by tak iść inna drogą, tak bardziej w koło, trzeba skorzystać z okazji, jak tu jesteśmy i to obejść. Podobał się bardzo mi się tamtejszy styl architektoniczny i chciałem podziwiać dalej. Weszliśmy w Getto Weneckie jedna z dzielnic Wenecji, jedna z gorszych dzielnic Wenecji moim zdaniem. Pełno murzynów sprzedający damskie torebki wkoło, było brudno i nieprzyjemnie, ale idziemy, plan miasta w ręku i idziemy, nagle znaleźliśmy się w miejscu gdzie nie było ani jednego człowieka, wokół pełno starych kamienic, a specyficznymi okiennicami i sznurkami na pranie. Most, uliczka, most, uliczka, placyk, most, uliczka, most, placyk – o znowu w tym samym miejscu. Troszkę już byliśmy podenerwowani, ani jednej duszy, zmęczeni, powoli głodni, jak się wydostać. Uliczki były troszkę inaczej jak na mapce i dziwnie oznakowane. Jakoś wyszliśmy z tego, ale zupełnie inaczej niż planowałem na początku. Ale to nic, ważne, że już jesteśmy na miejscu. Wędrowaliśmy według napisów i strzałek wymalowanych na murach ceglanych kamienic z napisem Rialto – okazało się później, że to największy most w Wenecji. Był wysoki, niesamowity, nad kanałem Grande, parę fotek i idziemy dalej z stamtąd już niedaleko do placu św. Marka no i na statek. O 17 mieliśmy statek na wykupione wcześniej bilety, następny dopiero o 20 a byliśmy już tak zmęczeni, że po prostu nie dało się tego znieść.

Wenecja, Włochy

A wieczorem.

Skwar i natłok ludzi. Powrót – o nie znowu bujanie na statku – śmiejemy się wzajemnie z Mariuszem ciężko przeżywającą podróż, to tylko 45 minut. Po powrocie, czas pożegnać na chwile Adriatyk. Zajechaliśmy na ta samą plaże przy campingu wpadając na pomysł.. Stary! Wskakujemy do wody? No i w ten sposób wykąpaliśmy się na za czasów, woda dość słona, ale na szczęście na plaży znajdował się prysznic.

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

  Subskrybować  
Powiadom o