fbpx
12,9 C
Katowice
poniedziałek, 21 września, 2020

Podróże

Strona główna Podróże

Planowanie, Trasa, ekipa. Rajza 2012. Hiszpania RoadTrip! #przygotowania

0

Jak powstał nasz plan ? Po prostu nuda ! Ciekawość świata ! hmm.. Chorwacja znowu ? Holandia ? nie ! A Może tak poczuć zapach powietrza Costa Bravy w Hiszpanii ? Ooo Takk ! To jest to… Tylko co jak nikt nie pojedzie? Tu się zdziwiłem chętnych jest aż nad to. Tak 12 osób, 3 samochody. Zaraz zrobiliśmy rezerwacje na  duża Wile***** tak pięciu-gwiazdkową za niewielkie pieniądze na jakimś wzgórzu w jednym z najbardziej imprezowych miast Costa Bravy nie licząc Ibizy – Lloret de Mar. Na czym ma polegać cały wypad ? Wsiadamy do samochodów i ruszamy. Ale po drodze mamy wiele ciekawych miejsc do zwiedzenia. Szkoda by było jechać tylko do Hiszpanii i nie zatrzymać się po drodze nigdzie, mijając wiele wspaniałych miejsc w zasięgu ręki. To co zwiedzamy, jak jedziemy ? No to może Wiedeń – tak ale tylko Prater, jest tam tyle wspaniałych atrakcji, karuzel, że naprawdę warto zatrzymać się tam chodź na 3 godzinki po raz 3. Następnym celem podróży to Garmisch-Partenkirchen ale w zasadzie zobaczyć tylko skocznie narcierskie podziwiac piękno tatr i zobaczenia najwyższego szczytu niemiec Zugspitze, 2962 m n.p.m oraz przenocować w Bawarskich lasach oczywiście w samochodzie – musimy oszczędzać na noclegach. Kolejnym naszym celem jest Liechtenstein – małe państewko w samym sercu Alp, następnie kolejno Zurych jedno z najdroższych stolic świata, podobno… Następny cel to jakieś miasteczko we Francji może Lyon to zależy od czasu. No i witamy w Lloret de Mar !!! Tam zostaje tylko nam odpoczynek po podróży, zwiedzanie, imprezowanie, opalanie jednym słowem opieprzanie się. Podczas pobytu tam mamy zamiar zwiedzić oczywiście Barcelonę i myślimy nad przepłynięciem się promom na Mallorke albo Ibize – to nie daleko. Gdy już wszyscy odpoczniemy po 7 dniach czas wracać ale po drodze mamy : Marsylie we Francji, Monaco – Monte Carlo, Venezie – a konkretnie Punta Sabboni i piękna plaża i piękne miejsce do spania znane nam z EuroTripu2011. Następnie może stolica Słoweni no i czas zobaczyć co słychać u mieszkańców Budapesztu a na koniec trudno by nie było przejechać przez Liptovski Mikulas i odpocząć w wodach termalnych. Troszkę może robimy kółko jeśli chodzi o nasza trasę ale by to Lubimy ! Nasze skryte marzenia.    Łącznie mamy spędzić 6 nocy w wspomnianej Willi oraz 7 nocy w namiotach, samochodach w plenerze. Może to i mały wypad ale w ten sposób szykujemy się do czegoś większego… Ale o tym juz wkrótce.   Wyruszamy Autem w Świat ! Ekipa z CrewTrip !  

JAK :

  • 3 Auta
  • 12 państw
  • 12 osobowa ekipa
  • 14 dni
  • 5 000 km do przebycia

CEL :

  • Pozwiedzać
  • Zobaczyć
  • Przeżyć
  • Wypocząć

Wstępna Trasa :

  • Chorzów >
  • Prater, Wiedeń > 3 godziny
  • Garmisch-Partenkirchen, Niemcy > 2 godziny
  • Mittenwald, Niemcy > nocleg w samochodach (sprawdzone miejsce)
  • Liechtenstein > 2 godziny
  • Zurych, Szwajcaria > 5 godzin
  • Mont Blanc de Courmayeur, Chamonix-Mont-Blanc, Francja > godzine
  • Genewa, Szwajcaria > godzine
  • Lyon, Francja > 5 godzin
  • Andora > 2 godziny
  • Barcelona, Hiszpania > cały dzień
  • Lloret de Mar, Hiszpania > 6 dniowy odpoczynek
  • Ibiza, Hiszpania > cały dzien
  • Saint-Tropez, France > 2 godziny
  • Monaco > 3 godziny
  • Genova, Italia > 3 godziny
  • Piza, Włochy > 2 godziny
  • Florencja, Włochy > 2 godziny
  • Punta Sabbioni (Wenecja), Italia > Cały dzień p. Chorwację lub Słowenię
  • Budapeszt, Węgry > 5 godzin
  • Liptowski Mikułasz, Słowacja > cały dzień
  • Chorzów.

Chodź jest jeszcze dużo czasu przygotowania do EuroTrip 2012 idą pełną parą. W chwili obecnej trwa ciągłe modyfikowanie tras, dokładnie analizowanie oraz organizacja pobytu. Jak na razie padło parę pomysłów : Piza, Florencja.. Planujemy trafić promem również na Majorkę lub Ibize na jeden dzień.       Co dalej ? Może macie jakieś pomysły ? Chętnie przeczytamy to co macie do zaproponowania. Trasę mniej więcej znacie, może jest coś wartego zwiedzenia po drodze, byliście niedaleko ? Dajcie znać. Pisać można w komentarzach oraz w danych podanych w menu „Kontakt”.       Już wcześniej jedna nasza koleżanka wspomniała o Wielkim Akwarium we Włoszech, podobno jest to 3 co do wielkości największe akwarium na świecie, jedyne w Europie, może być ciekawie. Dziękujemy Paulinie Z. za pomysł. Szczegółów jeszcze nie znamy, ale wszystko w swoim czasie. Na bieżąco będziemy was informować o wydarzeniach w trakcie przygotowaniach do wyjazdu. A Aktualności będą uzupełniane w poście głównym Projekt EuroTrip2012, oraz na bieżąco w postach oraz na naszym facebooku.

Mniej więcej ustaliliśmy naszą trasę, Przebiegać ona będzie przez 20 punktów gdzie powinniśmy się zatrzymać, a jej długość nieco powyżej 5 tyś km. Do naszego wyjazdu zostało bardzo dużo czasu, ale chcemy wszystko przygotować jak najbardziej prawidłowo. Ostateczne decyzje na temat zmiany trasy będziemy decydować już podczas samego trwania EuroTripu 2012. Jesteśmy grupą spontaniczną i szaloną – nigdy nie wiadomo co nam przyjdzie jeszcze do głowy. Na dodatek graniczy nas niestety czas. Wyznaczyliśmy sobie pewne cele, które musimy osiągnąć by zaliczyć Trip do udanych.

Co nowego ?    

Odpuścimy sobie prawdopodobnie Marsylie w zamian za zwiedzanie St. Tropez – wydawać się bardziej atrakcyjne miasto do zwiedzania i mniej tłoczne. Prawdopodobnie zwiedzimy Ibize, przewidujemy lot samolotem z Barcelony – wszystko zależy od naszej gotówki, wcześniej to były tylko pomysły, teraz to są już konkretne plany. Oprócz tego, zaliczamy Pize i Florencje. Zastanawiamy się czy nie będzie lepiej i oszczędniej jechać przez Chorwację. Jak wiadomo Winietki na Słowenii są bardzo drogie, nie opłaca nam się płacić 45 € dodatkowo za 100 km autostrady. Dodatkowo dodajemy kolejne państwo – Andora, 150 km mniej a paliwo i prowiant dużo tańsze. Opłaca się! Nasza wycieczka, nieco zmieniła wcześniejsza strategie. Miała to być „biedna” wycieczka przeżycia w „Betonowej Dżungli” bez noclegów, z prowiantem i samochodami. Jednak będzie to wycieczka „fifty fifty”. „biedna” wycieczka z połączeniem „udawanego” bogactwa na którego pracowaliśmy cały rok. Chorować cały rok by cieszyć sie 2 tygodniowymi wakacjami ? Tak to jest właśnie to ! Dążymy do tego jak zwiedzić dużo za małe pieniądze. My wiemy jak to zrobić ! Ale my oprócz przeżyć i kombinowania, chcemy spędzić spokojne wakacje.

Ekipa


Do ekipy CrewTrip dołącza w tym roku jeszcze więcej osób, dzięki temu całościowo możemy pozwolić sobie na więcej. Ekipa w różnym wieku o różnych zainteresowaniach. Dwanaście wspaniałych ludzi, którzy dopiero się poznając. Niestety czekamy na decyzje dwóch osób. Bardzo zależy nam na ich uczestnictwie w EuroTrip2012. Byli z nami na EuroTrip2011, Slovakia-Wien Trip 2010 – niestety tutaj działają siły wyższe.

Trasa :

  • Chorzów >
  • Prater, Wiedeń > 3 godziny
  • Garmisch-Partenkirchen, Niemcy > 2 godziny
  • Mittenwald, Niemcy > nocleg w samochodach (sprawdzone miejsce)
  • Liechtenstein > 2 godziny
  • Zurych, Szwajcaria > 5 godzin
  • Mont Blanc de Courmayeur, Chamonix-Mont-Blanc, Francja > godzine
  • Genewa, Szwajcaria > godzine
  • Lyon, Francja > 5 godzin
  • Andora > 2 godziny
  • Barcelona, Hiszpania > cały dzień
  • Lloret de Mar, Hiszpania > 6 dniowy odpoczynek
  • Ibiza, Hiszpania > cały dzien
  • Saint-Tropez, France > 2 godziny
  • Monaco > 3 godziny
  • Genova, Italia > 3 godziny
  • Piza, Włochy > 2 godziny
  • Florencja, Włochy > 2 godziny
  • Punta Sabbioni (Wenecja), Italia > Cały dzień p. Chorwację lub Słowenię
  • Budapeszt, Węgry > 5 godzin
  • Liptowski Mikułasz, Słowacja > cały dzień
  • Chorzów.

Co prawda dawno nie dodałem żadnego posta, ale to ze względów braku czasu. Do rozpoczęcia naszego EuroTripu 2012 pozostało jeszcze tylko miesiąc. Powoli przygotowania będą prowadzone pełną para.    Mamy już dokładny obrys tego: kto, co, gdzie…
Zmieniła nam się trochę obsada niż planowano wcześniej, wiadomo o 11 osobach, jeszcze czekamy na decyzje 3 osób, które są chętne przebyć razem z nami pół Europy. Jeśli chodzi o trasę to generalnie się nic nie zmieniło. Już wkrótce będziemy testować GPS gdzie państwo będą mogli śledzić naszą trasę, niestety będzie to nawigacja z Google. Podczas wyjazdu będziemy się starali na bieżąco informować was na blogu o naszych wydarzeniach z podróży.

A jednak Majorka.. Wybraliśmy jednak jedną z Hiszpańskich wysp i nie jest to jak wcześniej podawaliśmy Ibiza, tylko Majorka.. Ibizę będziemy mieli w Lloriet De Mar przez cały tydzień.. Jedna wielka impreza. Bilety kupione i ruszamy.. Niestety na Majorkę wybiera się tylko 7 osób.
Samą podróż 2 lub 3 autami odbędzie tylko 9 osób. 2 osoby Michał i Dorota niestety dołączą do nas w Barcelonie, przylecą tam samolotem ze względu na stan zdrowia.

Rajza 2011 Chorwacja Trip. #wideo

0

Słowacja & Budapeszt Trip. #Rajza 2008 #Galeria

0
Demanowska Dolina

Na wchód Europy. Fotorelacja. #rajza 2013 #fotorelacja

0
 
W nocy 4 września, wyruszyliśmy 3 osobowa ekipą podbić wchód Europy. Niestety tylko 3 osoby, zbyt późno podałem informacje o wyjeździe. Większość osób miała zaplanowane już wakacje, albo po prostu strach przed wchodem. Zawsze podróżowaliśmy na zachód, tym razem chcieliśmy poczuć dzikość natury.. Jako pierwszy taki wyjazd zasmakowania między innymi Ukrainy czy Rumunii. Dość nietypowe kraje dały nam wiele wrażeń oraz zaskoczenia w pozytywnym kierunku, do których na pewno szybko wrócimy. Zachęcam was do odwiedzenia koniecznie tych krajów. Tym czasem zachęcam do obejrzenia naszych miłych wspomnień z wakacji 2013.
Na początek małe podsumowanie naszej trasy :

 

  • Data Rozpoczęcia : 4.09.2013
  • Koszta : Paliwo 100€, Noclegi : 85€, Opłaty drogowe – 20€, Zabawa, zwiedzanie i Jedzenie : 125€ / na osobe. To szacunkowe koszta. SUMA : 380€/os. ze wszystkim. Biuro Podróży : 450€ za pobyt tydzień w Bułgarii w Hotelu*** z przelotem.
  • Dni : 11
  • Przebyta droga : 3 800 km
  • Przebyte Państwa :
  1. Słowacja – tylko przejazdem
  2. Węgry – Budapeszt (Stolica)
  3. Serbia – Belgrad (samochodem), Nis (Nocleg)
  4. Bułgaria – Sofia (Stolica), Słoneczny Brzeg, Nessebar, Burgas,
  5. Rumunia – Brasov, Bran, Rasnov, Sighisoara, Medias, Sibiu, Cluj-Napoca
  6. Ukraina – Lwów
  7. Polska – Chorzów (podkarpackie)
 
Wyruszyliśmy około 2 w nocy w nasza podróż. O godzinie 3 w Bielsku zabieramy „stopowiczów”, już wcześniej ugadaliśmy się na serwisie blablacar.pl, chcą dotrzeć do Budapesztu i tam spędzić parę dni. My niestety tylko na jeden dzień, brak czasu jak zwykle i chęć jak najszybszego dotarcia do celu by tylko odpocząć od codziennych obowiązków i pracy..
Wybraliśmy trase najbardziej rozsądną jeśli chodzi o podróż w nocy.PL -Chorzów > Bielsko-Biała > Zwardoń > SK – Zilina > Zvolen > Sahy > HU – Vac > Budapeszt. 5 godzin jazdy 450 km. Na spokojnie bez pośpiechu, na miejscu byliśmy około godziny 7-8 i zwiedzaliśmy Budapeszt.
Parlament w Budapeszcie..
 
Granica Węgiersko Serbska to tylko formalność.. Prawie nawet nam dokumentów nie sprawdzili wręcz musiałem się upomnieć o pieczątkę na pamiątkę… Witamy w świecie innych liter ;)Większość tych znaków było przetłumaczone na łaciński alfabet plus GPS – daliśmy rade ?
Jeszcze chwilowy postój.. Przed Belgradem..
Serbska Policja..
Belgrad – Pamiątka…
No to czas pozwiedzać Belgrad niestety zza okna samochodu.. Czas nas trochę naglił..
Tyle zapłaciliśmy za pełny bak paliwa
No to czas wyruszyć dalej… Pozostaje nam do Nis – gdzie planowaliśmy postój na stacji benzynowej oraz jakiś posiłek – Za nami już 820 km a do Nis pozostaje nam tylko 210 km.
Nasz nocleg.. My Polacy wśród Niemców.. Dwa z lewej i dwa z prawej.. Ci to nawet rozkładali koce na parkingu i spali obok auta.. Mieli oczywiście cały zestaw nawet butle gazową.. MY zjedliśmy coś ciepłego na stacji. Krótki nocleg i o godzinie 5 wyruszamy dalej.. Kierunek Sofia.. 150 km.
Piękne poranne widoki już w Bułgarii. W Serbii polecam przejechać trasę Nis – Granica Bułgarska w dzień.. Coś pięknego, niesamowitego.. Tunele jazda w górach. Niestety było za ciemno by robić zdjęcia. A tu wschód słońca. Przekroczenie granicy Serbsko-Bułgarskiej, bez żadnych problemów. nawet nie 2 minuty. Oczywiście musieliśmy kupić winietę Bułgarską (5€).
No i witamy w Sofii – Europa wschodnia pełną parą jak z filmu EuroTrip.. Jeszcze tylko do Lidla po parówki i bułki..
Sofia – Stolica Bułgarii. No to zwiedzamy..
Przejście podziemne.. Jakieś znalezisko? Tym razem wybraliśmy się bez jakich kolwiek przewodników i map.. Czyli robimy zdjęcia wszystkiego a potem dowiadujemy się co to było.
Trafiliśmy na manifest przeciwko rządowi Bułgarskiego. Dzień wcześniej podobno były tutaj niezłe zadymy..
Wóz transmisyjny Publicznej Telewizji Bułgarskiej oraz stado Policji na tle Katedry Aleksandra Newskiego.
..Tak ten autobus to autobus Policyjny.. Pełno Policji.
Czas wyruszyć dalej chcemy do Hotelu dojechać przed godzina 17 mamy przed sobą 380 km.. Ale autostrada była tak piękna i wszyscy zasuwali a my za nimi.. Średnia prędkość to około 180 km więc dojechaliśmy na miejsce przed 16.
No i dojeżdżamy do Słonecznego Brzegu.. Czas na odpoczynek i relaks.
Meldujemy się w Hotelu.. i przez 7 dni czas odpoczywać..
Nessebar – Piękna wioska, naprawdę robi duże wrażenie i ma swój klimat.
NRŚL GANG ? Niebiescy są wszędzie ?
No i powracamy do Słonecznego Brzegu ?
Czas wyruszyć w drogę, około godziny 5 wyruszamy.. Tak by zdążyć jeszcze na ostatni wchód słońca w Bułgarii, w ten sposób chcemy pożegnać się z wakacjami i odpoczynkiem. Słońce wstaje około godziny 7. Czasu Bułgarskiego. Dojeżdżamy akurat do Obzor w godzinach 6.30 i czekamy aż słońce wstanie i ruszamy dalej.
Przejeżdżamy Varne tam robimy małe zakupy i ruszamy dalej, przekraczamy granice Bułgarsko-Rumuńską no i witamy w całkowicie innym świecie. Każdy żyje po swojemu, każdy ma swój świat.. Pełno psów i dziwnych pojazdów.. Południe Rumunii to naprawdę biedota…
Dotarliśmy na miejsce, zimno… zupełnie inny klimat.. Klimat górski. Czas zwiedzać Zamek Drakuli.. Wstęp to 25 leji czyli 25 zł. Trochę sobie liczą. Rumunia nie należy to tanich krajów. Ceny jak w Polsce albo nawet i drożej. By za Polskie zepsute, śmierdzące parówki z Lidla dać 14 zł ? u nas po 7 a w Bułgarii 10 dla porównania.
Rumuńskie plastikowe pieniądze. Nie do zniszczenia ? Odporne na wodę. Takie pieniądze mają tylko 2 kraje na świecie: Kanada oraz właśnie Rumunia. to jest akurat 1 Lej czyli 1 zł ? To tak jak by 1 zł była w papierku. Idealnie.. Portfel lżejszy nawet w dobie kart kredytowych.
Mistrz parkowania. Przy tym wyjeździe miałem szczęście dość często do takiego parkowania. A to już Brasov Czas pozwiedzać to miasto. Dodam, że Rasnov leży w Transylwanii, jest to najbogatsza kraina w Rumunii. Zupełnie inny świat jak ten który widzieliśmy parę godzin temu (Południe Rumunii, Bukareszt)
W Brasov trwa przygotowywanie sceny oraz moc głośników na MTV Romania Music Awards 2013 – niestety na samej imprezie nie mogliśmy zostać, zbyt mało czasu.
W Rasnov nasz nocleg (25€ za 3 osoby). Przyjazdy dom, trochę zmarzłem w nocy, a szczekające psy nie dały spać. Ale ważne że wygodne łóżko. Z samego rana wyruszamy dalej w drogę. Przed nami jeszcze wiele wrażeń.
Po wyjściu z domu, zaskakuje nas taki widok, zamek w Rasnov, mam wrażenie, że tych zamków jest więcej jak przysłowiowych psów.. Akurat w tym wypadku tych psów jest jak psów…
Jak mam być szczery, w Rumunii całkowicie pomyliły mi się miejsca… gdzie jestem.. O ile dobrze pamiętam jest to Sighisoara – miasto gdzie urodził się Drakula.
Średniowiecze mury, otaczają świątynie.
Coś niesamowitego, te budowle a konkretnie kościół pochodzi z czasów średniowiecza. Idealne miejsca na kręcenie filmów z tego czasu to właśnie Rumunia!
Wejście na wzgórze gdzie znajduje się kościół wejście pochodzi gdzieś z 1300 roku.
Więc tak to jest Sibiu ; )
W końcu autostrada! Cluj Napoca!
Przez całą przeprawie zastanawialiśmy się gdzie są Ci wszyscy bogacze w Rumunii, gdzie robią zakupy i gdzie spędzają swój wolny czas.. Już nie mowie gdzie oni mogą pracować i czy w ogóle istnieją. Oto Centrum Handlowe większe niż Katowicka Silesia, a więc tu się wszyscy uchowali.. Przez całą Rumunię nie widzieliśmy nigdzie tak nowoczesnego miejsca a tu proszę. Pole Pole.. a tu nagle.. w środku pola coś takiego.. Może to i dobrze.. Niestety jest za późno na zwidzanie Klużu, a chcemy dotrzeć jeszcze dziś do granicy Ukraińskiej.. Spać w Rumunii nie było bezpieczne gdzie kolwiek sie zatrzymywaliśmy na stacjach to zaczepiali nas dzieci, ludzie.. (Daj jedzenie, co tam masz?)
O 1 w nocy dotarliśmy do granicy Rumuńsko-Ukraińskiej.. Spotkanie z prawdziwą kontrola graniczną, stres, adrenalina, zaskoczenie. Pogadali, pośmiali się, chcieli napić się z nami wódki, kazali mówić nam po Polsku na Ukrainie i mamy być z tego dumni! Bardzo sympatyczni ludzie. Posprawdzali popytali się.. A to dopiero granica! Co będzie dalej? Wjazd na teren Ukrainy czas : 20 minut. Bum! Bum Bum! Co jest? Zapalam długie a tam…. Dziura Dziura i jeszcze raz dziura.. Myślałem że to mit że Ukraina ma kiepskie drogi, przekonałem się na własnej skórze.. Jazda 5 km/h na długich światłach to było porostu jazda tak by wpaść w jak najmniejszą dziurę.. Zatankowałem do pełna aż sie wylewało.. Sympatyczna i śmieszna obsługa stacji.. Dziwki na stacji… Ludzie którzy wyglądali na takich… a nie szukali wogole problemów, wręcz przeciwnie, znali słowo, proszę, dziękuje, w porządku. Po 20 km jazdy ( około godziny jazdy) Zatrzymaliśmy sie by się przespać niestety miejsce trefne, obok była dyskoteka i ciągle ktoś chodził na stacje po alkohol. Zmęczony, po 20 minutach ruszam dalej Dziura Dziura Dziura, nagle rozpędziłem się do 40 km/h nie umiałem w to uwierzyć.. Mniej dziur.. Po jakimś czasie droga równiutka prościutka.. i Jazda ponad 100 km/h bajka.. droga idealna szeroka.. Zaczynają się góry.. Mgła.. widoczność na 5 metrów. Pozwoliłem sobie by ciężarówka mnie wyprzedziła i jechałem za nią. Bo nic nie widziałem jechałem od niej z 15 metrów.. Zmęczenie wygrało zatrzymałem się na pięknym zajeździe pięknie oświetlonym. Ochrona chodziła co 10 minut z latarka i obserwowałą. Tam Przespałem się 2 godziny i wyruszyliśmy dalej…
Lwów!
Ukraina pomysłowa.. Jak zamienić okropną kamienice z zewnętrzną kanalizacja w ciekawy budynek.
Pomnij Adama Mickiewicza we Lwowie. Tam też zaparkowaliśmy samochód, by łatwiej go znaleźć.
Czas wracać do Polski.. Podsumowanie Ukrainy.. Wielkie zaskoczenie! Mili i sympatyczni ludzie. Przyjazdy kraj bardzo ładne miejsce, tanio! Milicja zatrzymała nas tylko raz z mojej winy jechałem 82 a powinienem 60 mój błąd.. Ale ładna 2 pasmową ? Milicja życzliwa, pogadaliśmy chciała się podzielić fajkiem. Miałem okazje siedzieć w radiowozie tak negocjowaliśmy. Odrazu zaproponował układ bez protokołu.. Z Protokołem 500 hrywień + zabranie dokumentów = zapłać a potem szukaj nas by odebrać dokumenty. Wybrałem opcje 200 hrywień. Jak gadałem z Milicją czułem się jak bym gadał z kumplem. Kazał mówić po Polsu pytał gdzie jedziemy, skąd. Niestety nie miałem 200 hrywien, miałem 60 hrywien i 7$ dał się przekonać.
Kosztowało mnie to 60 zł na Polskie. Powiedział szerokiej drogi i że mamy uważać bo za 5 km też stoją z foto radarem.
Juz w domu co prawda nie jest to Chorzów (woj. Śląskie) ale Podkarpackie. Ale już nasza szara rzeczywistość. A teraz sytuacja na granicy Ukraińsko-Polskiej. Parę samochodów, a spoko szybko pójdzie. Ukraińscy celnicy nie robili problemów podbijali obiegówek bardzo szybko. Zasada jest taka dostajesz obiegówkę, zostawiasz auto i udajesz się do różnych gości po pieczątkę, jeden sprawdza samochód(bez sprawdzania), drugi gość sprawdza dokumenty osób a trzeci zaś dokumenty samochodu i po wszystkim. Problem miał jeden Niemiec, Ukraińcy nie chcieli puścić Niemca! ha ha.. Jedziemy na Polskę! A tam… trzepanie samochodu.. zero kultury, wszyscy mieli miny jak srający kot.. Godzina stania na Polskiej granicy. Naczeszcie nam nie trzepali samochodu zacząłem opowiadać gościowi o naszej trasie a ten zbladł i puścił nas patrząc tylko na jedną torbę. Gościa przed nami trzepali równo nawet odkręcali tapicerkę.

Włochy – Droga na południe. #rajza 2011 #relacja

0

Droga na południe

Dopiero zaczęła się piękna i przyjemna trasa, tunele, mosty coś niesamowitego, za ostatnim tunelem granica Włoska, w zasadzie całą Austrie przejechaliśmy w 30 minut. Autostrada była bardzo wąska i wydawała się mało bezpieczna, z jednej i z drugiej strony przepaść, chroniona zardzewiałymi belkami. Tzn. Autostrada Słońca, a wokół rozciągały się piękne góry. Hmmm.. Cały czas autostradą? Bez sensu możemy skrócić sobie drogę o 100 km i jechać na skos.

Granica Austriacko-Włoska, Tyrol

Dolomity

Na początku po zjeździe z autostrady niestety się gubiliśmy, drogi pod autostradą były chaotycznie zbudowane. Ale daliśmy rade. Droga robiła się coraz węższa i coraz bardziej kręta, po drodze zahaczyliśmy o małe miasteczko i na parkingu od lidla musieliśmy się przebrać w coś lżejszego, krótkie spodenki.. Robiło się coraz cieplej. W końcu to są Włochy. Jedziemy dalej, a droga jeszcze bardziej kręta i pod górę, Góry coraz wyższe i było widać już dolomity – pasmo górskie w Północno-Wschodniej części Włoch, zakręt i zakręt łuki były niemal o 360 st. oraz nieźle pod górę, oby Cordoba wytrzymała. Coraz cieplej, skóra, aż parzyła od słońca. Czas się zatrzymać rozciągnąć i zapytać czy my w ogóle dobrze jedziemy. Nasz GPS tracił, co chwile sygnał i się gubił w tak krętych drogach, jedyne czego wiedzieliśmy że mamy jechać w kierunku najwyższego szczytu włoskich dolomitów Marmolada (3343 m n.p.m.) , osobę, którą zapytaliśmy się o drogę wskazała nam tylko gdzie się znajdujemy. Jeszcze tylko parę fotek i jedziemy dalej. Jedziemy.. Jedziemy i jedziemy. Robi się coraz bardziej niebezpiecznie, włosi z prędkością 80 km/h znad przeciwka na drodze pełnej zakrętów oraz wąskiej „Jak dojazd do hasioka (z śl. śmietnika) pod moim blokiem” – stwierdził Mariusz. Dziewczyny nam już miękły na widok drogi i doprowadzało ich to do bólu żołądka i odruchu choroby lokomocyjnej. Długo jeszcze? Po 30 km jazdy pod górę Minoł nas napis „Znajdujesz się na wysokości ok. 2100m n.p.m. pod szczytem Marmolada (3343 m n.p.m.)” – przecież to tyle, co Chopok 2024m., z ziemi wystawał tylko ogromny głaz właśnie o wysokości 1 km od naszego auta (dolomit – na tym właśnie polega te pasmo górskie) Wokół pełno turystów i niesamowite auta, spotkaliśmy tam nawet gościa niczym Pułkownik Jose Arcadio Morales znanego z filmu „Kier-ów 2-óch” z cygarem w gębie i takim samym autem, dziwny widok. Mamy cały czas nadzieje, że dalej droga będzie w miarę wyrównana, nie dojż, że kręte drogi i niebezpieczne to jeszcze słonce i żar z nieba, ale niestety nadzieja matka głupich draga była taka sama tylko bez drzew i w dół widzieliśmy dokładnie z góry jak będziemy jechać, widok niesamowity, myśl, że musimy to pokonać okropna, mi osobiście się podobało, jako kierowca, ale niektórzy znieść tego nie potrafili, ale nie dziwie im się.

Włochy
Włochy, Dolomity
Włochy, Dolomity

Punta Sabboni

Po kolejnych 30 km udało się zjechać na dół, Alpy już za nami, zaczęły się tylko tunele z przejazdami pod górami i autostrada. Venezia – 60 km. Nareszcie! Jeszcze tylko kawałek, myśmy kierowali się w kierunku półwyspu Punta Sabboni, wcześniej wyczytałem, że jest tam wiele campingów,  tani parking i tramwaj wodny do samej Wenecji. Zjazd z autostrady i polne drogi obtoczone wodą wyglądało to jak trawa w Polsce po ulewie nie potrafi wchłonąć w ziemie, teren całkowicie płaski. W końcu dojechaliśmy na półwysep czas szukać noclegów.

Wenecja, Włochy

Nocleg

Zatrzymaliśmy się w pięknym miasteczku. Ludzie zupełnie inni czuli taki luz w sobie. Szukamy, pytamy, znaleźliśmy camping a dokładniej domek typu Bungalow 80 € za nocleg, a zaraz obok piękna restauracja, grała tam orkiestra pięknymi włoskimi przebojami. 100 metrów od plaży. Pierwsze, co to rozciągnąć się na wygodnym łóżku po 3 dniach spędzonych w aucie. Następny krok zobaczyć w końcu Adriatyk. Kierunek plaża…

Wenecja, Włochy

Adriatyk

Coś niesamowitego tak szerokiej, równej i czystej plaży nigdy nie widzieliśmy, może spokojne. Siedząc chwile na brzegu mówiliśmy sobie, że w tamtym kierunku mniej więcej znajduje się nasz cel i za niedługo tam będziemy – pokazując palcem w głąb Adriatyku. Stary, gdzie my jesteśmy, gdzie zawędrowaliśmy. Czas wrócić do domku, domek był malutki, ale posiadał dwa pokoje, mała kuchnie i łazienkę. To wystarczyło nam w zupełności by odpocząć. Jutro czeka nas wielki dzień – Wenecja. Jeszcze tylko do sklepu po cos do zjedzenia i piwko.

Wenecja, Włochy

Knajpa

Ale czekaj.. Jesteśmy we Włoszech, być tu a nie zjeść Włoskiej pizzy, a obok przecież jest piękna restauracja z orkiestrą. Pomysł każdemu się spodobał, czas poczuć się troszkę jak bogacz. W restauracji obsłużeni przez polkę, proponując nam najlepsza pizzę i najlepsze wino. Ok! Bierzemy! Pizza – coś niesamowitego, zupełnie coś innego niż u nas w Polsce w najlepszej Włoskiej restauracji, a winko.. mmm.. Wręcz nie do opisania – lekko słodkie i pierwszy raz spotkałem się z tym, że te wino mógłbym pić litrami – generalnie nie przepadam za winem. 25 € zapłaciliśmy za dwie duże pizzę oraz litr wina w dzbanie, do tego jeszcze dostawka – taki gratis od nich, jak by likier lodowy w kieliszku. Daliśmy 30€ – reszty nie trzeba za miła obsługę i czas iść spać. Łóżeczko, mięciutkie, całą noc z rozciągniętymi nogami. Boskooo..

Przygotowanie do wyprawy Rajza 2013 EastTrip. #przygotowania

0

Czas podbić Część Europy Wschodniej. 4 Wrześnieńa godzina 3:00 planowany wyjazd. 3 osobowa ekipa. Ja, Kinga i Mateusz planujemy odpocząć w Słonecznym Brzegu w Bułgarii, zwiedzając po drodze wiele ciekawych miejsc. Zwiedzić Stolice Węgier, Serbii, Bułgarii oraz Transylwanię, a na dopełnienie wschodniego klimatu Europy podbijemy Ukrainę i Lwów. Zwiedzimy przy tym 4 nowe państwa. Być może uda nam się zwiedzić kawałek Turcji ale to zależy od sytuacji finansowej, gdyż potrzebna nam wiza wart 20$. Czy się opłaca na parę godzin ?

Witam serdecznie wszystkich miłośników podróży i nie tylko. Nadszedł rok 2013 i czas przygotować się do kolejnej wyprawy. Długie oczekiwania, brak konkretnych planów oraz zbyt późne zdecydowanie się na kolejny trip, co spowodowało zmniejszeniem ilości chętnych na przygodę.

Zaraz po powrocie z Hiszpanii planowałem wyjazd ponownie w stronę zachodu, konkretnie do Maroka. Niestety sytuacja wymagała zmiany planów. Trzeba nabrać większego doświadczenia. Drugi plan jeszcze 2 miesiące przed samym wyjazdem był cel Grecja Zakynthos. Planowana trasa miała przebiegać przez Czechy, Austrię, Słowenie, Chorwacje, Bośnie, Czarnogóre, Albanie, Grecja, Macedonia, Serbia, Węgry, Słowacja. 6 tyś km. Niestety Mariusz się w tym roku też wykruszył, a ze względów finansowych jakich w tym roku mnie dopadły nie mogliśmy pozwolić sobie na wypad w 3 osoby. Koszty paliwa i promu na wyspę. Wszystko „dzięki uprzejmości” pewnej pani, z WPKiW, która w złości i zazdrości nie chciałą przyjąć do pracy dodatkowej i wspomóc naszą wyprawe w Śląskim Wesołym Miasteczku (jeden wielki burdel tam panuje). Nie byłem na to przygotowany, myślałem, że po   6 latach pracy w branży należy się jakiś szacunek… Tak nawiasem.. W ostateczności postawiłem na Bułgarię, idealna podróż tanim kosztem z odpoczynkiem i zwiedzaniem dla 3 osób.

Na początek małe podsumowanie naszej trasy :

  • Data Rozpoczęcia : 4.09.2012, 3:00
  • Koszta : Łącznie mamy 1 050 € na przebycie europy wschodniej.: Paliwo 300€, Noclegi : ok. 250 €,Opłaty drogowe – 40€, Zabawa, zwiedzanie i Jedzenie : 460€ / na 3 osoby. To szacunkowe koszta. Więcej szczegółów po wyprawie. Myśle że jak na Bułgarię to wystarczająco, nie mamy wielu wymagań jak przed rokiem. SUMA : 350€/os. ze wszystkim. Biuro Podróży : 375€ za pobyt tydzień w Słonecznym Brzegu w naszym Hotelu*** HB z przelotem oraz nie zwiedzeniu niczego po drodze. Bez żadnej przygody!
  • Dni : 12
  • Przebyta droga : 4 000 km
  • Przebyte Państwa :
  1. Słowacja – tylko przejazdem
  2. Węgry – Budapeszt(Stolica)
  3. Serbia –Belgrad (Stolica)
  4. Bułgaria – Sofia(Stolica), Słoneczny Brzeg – 7 noclegów oraz zwiedzanie okolicznych miast 
  5. Rumunia – Brasov, Prejmer, Bran, Sibiu,
  6. Ukraina – Lwów
  7. Polska – Chorzów (woj. Podkarpackie)

Tylko 6 państw, 3 osoby, 1 samochód.

Aktualnie mamy zarezerwowane noclegi w Hotelu Pollo Resort*** w Słonecznym Brzegu (Docelowo 225 € za apartament z jedna sypialnia dla 4 osób) oraz RosenVille*** w Râşnov w Rumuni. Może ktoś był? Chętnie poczytam wasze komentarze i opinie na temat tych miejsc.

No i oczywiście zapraszam do komentowania postu oraz pomóc nam opisując wasze doświadczenia z podróży w tym kierunku.

Trogir, Chorwacja – wieczny odpoczynek. #rajza 2011 #relacje

0

Do Trogiru zostało nam jeszcze kilkadziesiąt kilometrów. Zostało nam jeszcze trochę czasu, nad to jesteśmy dzień wcześniej na miejscu niż planowaliśmy, więc omijamy Trogir i jedziemy dalej autostradą do Splitu – duże, Chorwackie miasto, stolica Dalmacji środkowej, Po wjechaniu w miasto, w tłoczne wąskie ulice, zajechaliśmy do bardziej spokojniejszego miejsca. Tutaj pierwszy raz zobaczyliśmy tak liczne prawdziwe palmy, we Wenecji było ich troszkę, ale to nie to samo, tam nie było takiego klimatu jak tutaj. Wysiedliśmy z auta, prześlemy kawałek, zahaczyliśmy o FastFood, gdzie jadłem najlepsze hamburgery, naprawdę coś zupełnie innego niż u nas, mięso to było mięso, a ponadto, jajko, ogórek, pomidor i prawdziwa bułka. No dobra, czas jechać w końcu do tego Trogiru, wracamy się autostradą zaledwie 30 km, i wjeżdżamy w miasto.

Trogir, Chorwacja

Trogir i wyspa Civo.

Miasto niesamowite. Przejeżdżamy most trafiamy na malutką wyspę, gdzie usadowione jest centrum miasta. Następny most, to już jest większa wyspa Ćivo, gdzie znajduje się parę dzielnic Trogiru między innymi nasza Okrąg Górny. GPS nas prowadzi. Jedziemy, przejeżdżamy obok pola Campingowego, nagle pojawił się napis Okrąg Górny, ale to dopiero połowa trasy, to było dokładnie centrum dzielnicy, droga ciągła się wzdłuż brzegu niemal, przy samej plaży dzieliły nas tylko liczne palmy i knajpy gdzie podawano koktajle. Teraz się zaczyna dopiero trasa, wąziutko na jedno autko, między murami i domami pod górkę, Jeszcze trochę, wąsko i niebezpiecznie, pełno malutkich uliczek obok, byle by nas GPS dobrze prowadził. „Dotarłeś do Celu” – krzyczy GPS, nieźle, I co teraz? Koniec drogi, wokół pełno domków, A od ulicy wędrowały małe uliczki niemal pionowe, na sam dół, gdzie były inne domku i Adriatyk. To tutaj? Zaparkujemy, zejdziemy, zobaczymy. Gdzie stoi nasz domek? hmm, Schodzimy na dół, zastanawiając się, jak zjechać tam samochodem, a co gorsza wjechać na górę, było bardzo stromo. To tutaj? Tak nasz domek znajdował się na samym dole, na skarpie, przed samym morzem i kamienną plaża, ale taką jak by wymurowaną, było równo. Coś pięknego, domek najpiękniejszy ze wszystkich obok, widok niesamowity, dech zapierał nam w piersiach, to nie możliwe, że tutaj jesteśmy, ale niestety do domku mogliśmy wejść na drugi dzień, bo tak rezerwacje mieliśmy. Trzeba jeszcze tylko gdzieś się przespać, robiło się już ciemno, zjechaliśmy do miasta, gdzie wcześniej wiedzieliśmy pole campingowe, niestety, nie było to dla nas opłacalne, za spanie w samochodzie w bezpiecznym miejscu, zajechaliśmy na kolejną dzielnice Trogiru na wyspie Ćivo, na plaże. – Mariusz myślisz o tym samym, co ja? Tak, wskoczyliśmy do wody, było ciemno już, ale paru ludzi kapało się jeszcze woda bardzo słona, podobnie jak w Punta Sabboni, na plaży znajdował się prysznic, wykapaliśmy się pod nim, To, co śpimy tu? Na plaży? Za dużo ludzi i jakoś tutaj dziwnie jest. Postanowiliśmy, więc jechać z powrotem, gdzie znajdował się nasz domek. Spotkaliśmy grupkę Polaków, lekko pod wpływem z butelką swojskiego wina w ręce, oczywiście nas poczęstowali, porozmawialiśmy trochę o mieście. Troszkę dalej był las, wjechaliśmy autem do lasu, zamknęliśmy się w aucie i pora spać, niestety po 5 minutach zaczęła się jedna wielka duchota, otwieramy lekko okno, po kolejnych 5 minutach, zaczęły gryźć nas komary, to była najgorsza nocka w samochodzie, ciężko było zasnąć, wystraszyło nas coś ruszającego się w krzakach, ale przeżyliśmy to, po wielogodzinnej męczarni obudziliśmy się spoceni, pogryzieni przez komary około godziny 7.

Trogir, Chorwacja

Nocleg.

Zanim, zameldowaliśmy się w domku, pozwiedzaliśmy okolice, miasto, zrobiliśmy małe zakupy, a o godzinie 14 dopiero ujrzeliśmy wnętrze naszego mieszkanka, coś pięknego, 2 pokoje, duża łazienka, i salon z kuchnią, oprócz tego balkon a zaraz z niego zejście na taras z leżakami i różnego gatunku roślinkami egzotycznymi, czas się rozpakować, odpocząć w mięciutkim łóżeczku i do wody, na plaże, mieliśmy tak blisko do wody, bo zaledwie 50 km, wystraszyło zejść troszeczkę na dół. Cudownie, nareszcie tutaj jesteśmy, coś niesamowitego, jak tutaj pięknie, upalnie i spokojnie. Dotarliśmy do celu czas, odpoczywać, mamy na to 6 dni. Na Chorwacji podczas podróżowania samochodem wpadła nam w ucho jedna wakacyjna piosenka „Danza Kuduro” – uznaliśmy to za nutę tego wyjazdu.

Trogir, Chorwacja

Trogir

Planowaliśmy wypad na wyspę Brać, po dojechaniu do portu w Splicie, zrezygnowaliśmy, ze względu na ceny promu, a to ma być wycieczka, za małe pieniądze. Ze zwiedzenia Splitu też zrezygnowaliśmy ze względu, na to, że nie było gdzie pozostawić samochodu, wszystkie parkingi zajęte i bardzo tłoczno. Za to zwiedziliśmy dużo piękniejsze i mniejsze miasto, właśnie sam Trogir, Jak już wspomniałem wcześniej, miasto położone jest na wyspie, most łączy Trogir, z drugą wyspą Ćivo, co daje możliwość swobodnego przemieszczania się.

Trogir, Chorwacja

Zwiedzanie

U wejścia do portu znajduje się twierdza Kameralnego – budowla obronna, która w przeszłości chroniła mieszkańców przed napadami Turków. Architektura Trogiru zdominowana jest przez pałace, budowle sakralne i domy szlacheckie umiejscowione na Rynku starego Miasta. Trogir to labirynt wąskich i kamienistych uliczek, w których nie trudno zabłądzić. Nad głowami widać wysoko wzniesione budynki i błękitne niebo, a od czasu do czasu karmy i stragany z pamiątkami. Historia miasta zaczęła się w III w. p.n.e. gdy Grecy założyli tutaj port handlowy. Trochę później dopiero cała dalemacja została przejęta przez Słowian, a w XV w. Władze regionu objęła Wenecja, a Trogir stał się siedziba Wenecjan, do dziś czuć tam klimat architektury weneckiej, a konkretnie, romańsko-gotycki, budowle podobne do tych w Wenecji. Dziś Trogir jest jedną z większych miast, które znamy z prężnej gospodarki turystycznej, przystani morskiej i centrum kulturowego. Powracając do starego miasta, Starówka jest połączona z lądem mostem, który zapewnia łatwy dojazd do XVII-wiecznej Lądowej Bramy (Kopnena Vrata) – łuku zwieńczonego posągiem św. Jana z Trogiru, czyli Giovanniego Orsiniego. Żyjący w XII w. Biskup jest uznawany za patrona i opiekuna miasta. Brama otwiera drogę do, labiryntu wąskich ulic i brukowanych zaułków, gdzie działa mnóstwo modnych sklepów, restauracji i galerii sztuki. Po Trogirze przyjemnie się spaceruje, podziwiając detale architektoniczne zdobiące liczne dziedzińce, kościoły i pałace. W planie zwiedzania trzeba koniecznie umieścić katedrę, której budowę rozpoczęto w XIII w. Świątynię zdobi gotycka kampanila. Portal zachodni, wyrzeźbiony w 1240 r. przez mistrza Radovana, to bodaj najwspanialsze dzieło sztuki romańskiej w Chorwacji. Artysta przedstawił wielu świętych i aniołów, sceny z życia codziennego oraz pory roku ilustrowane różnymi wydarze­niami typowymi dla wsi. Na górnym łuku umieścił narodziny Chrystusa, a na kolumnach po obu stronach drzwi — Adama i Ewę stojących na dwóch lwach. Wewnątrz kryją się kolejne skar­by, w tym XIII-wieczna, ośmioboczna, kamienna ambona, drewniane stalle chóru oraz XV-wieczna kaplica św. Jana z Trogiru. W kaplicy warto zwrócić uwagę na rzeźby anio­łów i cherubinów, wnęki w kształcie muszli oraz mister­nie rzeźbiony sarkofag. Przy katedrze stoi ratusz, w którego ścianę wmurowano tablicę upamiętniającą wpisanie Trogiru na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO w 1997 r. Po drugiej stronie placu wznosi się wenecka log­gia, dawna siedziba sądu miej­skiego, ozdobiona XV-wieczną płaskorzeźbą przedstawiającą Sprawiedliwość. Jej twórcą jest Nikola Firentinac, projektant kaplicy św. Jana. Główna ulica miasta, Gradska, prowadzi do bramy Miejskiej. (Gradska Vrata) i na Rivę -przyjemną promenadę, z której rozciąga się widok na morze i wyspę Ciovo. Z promenady można sobie urzą­dzić spacer naokoło wyspy, mijając XV-wieczną twierdzę Kamerlengo. Coś pięknego trzeba to po prostu zobaczyć i ocenić samemu czy można się w każdym zakątku Chorwacji zakochać. Jeśli chodzi o ruch uliczny to wygląda to bardzo chaotycznie, samowolka. Najgorzej jak wpadniesz w korek wracając ze sklepu, gwarantowane mleko skiśnięte, a czekolada roztopiona, ze względu na wysokie temperatury tam panujące, prowadziłem cały czas na boso, może to i dziwne, ale bardzo wygodne.Oprócz zwiedzania miasta, piliśmy wino zakupione w starej kamienicy u dziadka, który sam je pędził oraz pozwoliliśmy sobie na przyrządzanie w naszej kuchni spaghetti oraz desery owocowe. Owoce były tam bardzo tanie, zwłaszcza w okresie po sezonowym. W Trogirze głownie spędzaliśmy czas na plaży, więc nie ma sensu opisywać każdego dnia po kolei. Ale mogę zagwarantować, że jedząc tam, na pewno się każdemu spodoba i każdy znajdzie coś dla siebie.

Trogir, Chorwacja
Trogir, Chorwacja

Rajza 2014 Słoneczna Bułgaria i niesamowita Rumunia. #galerie

0

Wakacyjna przygoda, Polski klimat nad Bałtykiem. #wycieczki

0

Witam po dłuższej przerwie…

Kołobrzeg – W Lipcu wraz z narzeczoną wybraliśmy się nad Polskie morze… Konkretnie do Kołobrzegu, nocleg zapewniliśmy sobie w pensjonacie “Dom Latarnika” usytuowany w Grzybowie (ok. 5 km od Centrum Kołobrzegu). 150 metrów od plaży, 30 metrów od głównej ulicy gdzie odbywały się “Imprezy” oraz gdzie było najwięcej knajp, ludzi.. Po mino opinii Polaków, jak to  żle i drogo jest nad Polskim morzem, zdecydowaliśmy się na ten kierunek. tygodniowy pobyt i relaks. Wcale nie było tak źle jak malują, bardzo pozytywnie odebraliśmy spędzony tam wolny czas. Skorzystaliśmy z usług portalu “BlaBlaCar” – jako kierowca. Podczas podróży nad wybrzeże, zabraliśmy między innymi, sympatycznego Pana mieszkającego w Norwegii, koleżankę z Wrocławia, oraz pana, który pędził do pracy z pod Gorzowa do Kołobrzegu. Z kolei na Śląsk, sympatyczną parę, lubiącego podróże, historie.. Podróż minęła bardzo miło.. i szybko.. Czas podóży w jedną stronę wyjazd o 1:30 z Katowic przyjazd na miejsce koło godziny 8. Zatrzymując się w Centrum Wrocławia oraz niedaleko Gorzowa Wlkp. Z kolei w drodze powrotnej z Promu z Świnoujścia o 17:30 na bramkach w Gliwicach 23:30; potem to tylko stanie w korku na bramkach…. Generalnie nowo otwarta droga ekspresowa S3 z Nowej Soli do Szczecina.. elegancko.. O pobycie już wkrótce …. Pozdrawiam

Praga – Czas start, na podbój naszej 3 stolicy. #rajza 2011 #relacja

0

Cel Chorwacja

Witam ponownie, nadszedł czas by podbić większą część Europy, tak aby wypad nie kosztował nas zbyt wiele, było upalnie i równie wspaniale jak w poprzednich naszych tripach. Wielkie szukanie, gdzie? Co? Jak? Gdzieś może blisko ? Hmm Znowu Słowacja ? Owszem czemu nie, ale jednak troszkę staje się to nudne, trzeba zobaczyć i przeżyć coś niezwykłego ! Wiele osób mówi, że jest takie miejsce w Europie, że wjeżdżając w ten kraj od razu się w nim zakochujesz, kraj ten niedawno co wywalczył niepodległość i zakończył wszelkie wojny domowe, coś takiego swojskiego polskiego i taniego. Bałkański, jeden z najstarszych, leży nad Adriatykiem z jedną z lepszych plaż kamienistych. Tak, to Chorwacja. Szukanie noclegu, to nie wiarygodne, jak noclegi w apartamentach, domkach są niezwykle tanie.  Ale bez sensu jechać jest w jedno miejsce „po byczyć się” i wrócić, może by tak coś po drodze zwiedzić.

Ekipa

Hmmm.. Najpierw poinformuje moich znajomych. Mamy lipiec, może trochę i za późno na planowanie większego wyjazdu ale miejsca jeszcze są na wrzesień to czemu nie. Jak zwykle ochotników wiele, ale tu problem tkwił że w tak krótkim tempie nie nazbierają tyle pieniędzy, na wyjazd. Ja taki jestem chce, marze to realizuje swój plan. Na pierwszym miejscu oczywiście poinformowałem kolegów z poprzedniego wyjazdu : Mariusza i Mateusza, niestety fotograf odpadł : studia, egzaminy, sesje, poprawki.  Został Mariusz, No i oczywiście moja partnerka Kinga. W trójkę ? Może być i tak, ale Mariusz był w początkach nowego swojego związku z koleżanką z Pracy, Sylwią, oczywiście mowa tutaj o Śląskim Wesołym Miasteczku. Może jednak w czwórkę ? Zaproponowałem to, że to świetny pomysł i sposób na bliższe poznanie się na wspólnym wyjeździe. Początkowo odpowiedź była pozytywna, ale nie pewna, a tak naprawdę to w sumie dowiedzieliśmy się o ilości osób dzień przed samym wyjazdem, radocha niesamowita, jak się dowiedzieliśmy, że jednak jedziemy w czwórkę i to w ostatniej chwili, więc do naszej Ekipy dołącza kolejna osoba niestety tym razem bez Mateusza, więc EKIPA Z CrewTrip na wyjazd EuroTrip2011 bo tak uprzednio został on nazwany liczy 4 osoby.  Patryka czyli mnie i Mariusza znacie z wcześniejszych wyjazdów, Kingę – chętną na wszelkie wyjazdy, żądana przygód oraz Sylwie partnerkę Mariusza, niezwykle szalona dziewczyna, która jest podjąć wszelkie wyzwania jakie przejdą jej przez myśl. Nie ma jak kobiety w takim wyjeździe o wszystkim pomyślą i wspomogą w trudnych chwilach.

Planowanie

Powracając do Lipca, domek wyszukany za niewielkie pieniądze, niemal, że nad samym Adriatykiem ale o tym później. Trasa ? hmm, więc co zwiedzamy po drodze ? Jedziemy przez Węgry, najprostsza i najkrótsza trasa, tamtędy najczęściej ludzie jadą swoimi samochodami do Chorwacji, ale dla nas to zbyt banalne, dawno nie byłem w Niemczech a moim marzeniem było zobaczyć Alpy, ok to idziemy w tą stronę, co dalej, po drodze mamy czeską Pragę. Patrzymy na mapę, dalej.. hmmm Venezia ? Tak ! To jest to, i zjazd do Chorwacji, ale.. Ciekawe jak wygląda rzymski amfiteatr, przecież niegdyś Chorwacja należała do cesarstwa rzymskiego ciekawe czy się znajdują tam takowe. Odpowiedź brzmi.. Oczywiście, że tak na Istrii w mieście Pula. To co ciekawego można zobaczyć w Chorwacji, na pewno Park Narodowy Krka i Plitwickie Jeziora. Wcześniej wspomniany nocleg mieści się w Trogirze a konkretnie Górny Okrąg, więc Krka mamy po drodze, a plitwickie jak będziemy wracać, to przez Słowenie do Wiednia no i tradycyjnie termalne na Słowacji. Ok więc w drogę.…

Zaś tyn Rajzyfiber

Wiadomo do jakiegokolwiek wyjazdu najgorszym elementem jest oczekiwanie na wyznaczony termin, szybko minęło nastąpił Wrzesień. Wyjazd dokładnie miał mieć miejsce 6 września by spokojnie pozwiedzać i mieć czas na dojazd do Chorwacji na 8 września. Nie wytrzymaliśmy tej presji i już w Niedziele, zebraliśmy się u mnie w domu wieczorem by móc już w nocy z 4 na 5 wyjechać. Druga w nocy pobudka, o trzeciej wyjazd, w takich godzinach najlepiej się wyjeżdża, drogi puste, a chcieliśmy spokojnie na godzinę 8 dotrzeć do Pragi. Wszystko przygotowane, zapięte na ostatni guzik, winietki wcześniej kupione naklejone na autko, auto spakowane, aparaty gotowe, tym razem zaopatrzyliśmy się w GPS, wiec w drogę.

Praga, Most Karola

Praga

Wyruszyliśmy według planu o godzinie 3. Autostrada non stop, spokojna droga. Wtedy to było takie dziwne uczucie, ze chcemy już tam być, chcemy już wszystko zobaczyć, uczucie nie opisania. Nagle minęliśmy napis Praga – widzieliśmy tylko czerwone dachy, tak to najbardziej charakteryzuje te miasto wszystkie dachy są czerwone niesamowity widok. Zaraz szukamy w stolicy Czech czegoś, co moglibyśmy również powiedzieć o tym mieście, że jest najpiękniejszą stolicą w Europie jak głoszą legendy. Niestety nic nie przebije, przynajmniej moim skromnym zdaniem Budapesztu. Fakt faktem Praga to również piękne miasto. Parking? Może jakiś punkt orientacyjny by się potem nie zgubić. Rzeka, to najczęściej rozpoznawalne miejsce każdego miasta, rzeka w pewnym sensie stanowi punkt orientacyjny wielkiego miasta. Praga leży nad rzeka Wełtawa, więc nie było problemu i zaparkowaliśmy zaraz przy brzegach Rzeki. Po wyjściu z auta czas się zorientować to gdzie i jak, wcześniej wyposażyliśmy się w przewodnik po Pradze z mapką no i oczywiście wcześniej wałkowane strony internetowe, co warto, co nie. Mieliśmy mało czasu by zostać w Pradze dwa dni i podziwiać wszystko a poza tym byliśmy już napaleni na to by jechać dalej i zobaczyć jeszcze więcej.

Praga, Most Karola
Praga, Most Karola
Praga, Czechy

Zwiedzanie

Najbardziej godnym miejscem w Pradze i stawianym na pierwszym miejscu do zwiedzania jest w czeskiej Pradze jest Stare Miasto, to tam właśnie jest najwięcej zabytków, deptak, sklepy, kościoły, więc nasz cel był ku temu miejscu. Ale podstawowym elementem jest przejście najstarszym mostem Karola, ten ma prawie 500 m długości o 10 m szerokości oraz ok. 600 lat do roku 1741 był jedynym mostem na Wełtawie. Najbardziej charakteryzującymi elementami mostu są figurki przedstawiające świętych ludzi, jest ich, aż 31 na całej długości mostu. Następny etap to rynek starego miasta, serce Pragi. Ratusz, rezydencje kupców i pałace książęce oraz dwa kościoły św. Mikołaja i Tyński, spoglądają z góry na masywny współczesny pomnik narodowego bohatera, Jana Husa. Charakteryzującym elementem Ratusza jest zegar, który mówi więcej o gwiazdach niż o aktualnym czasie. Można również wjechać windą na sam szczyt i oglądać panoramę Pragi. Od razu skorzystaliśmy z okazji i wjechaliśmy na są górę, ale mieliśmy pecha, bo była to godzina 12. Dlaczego pecha? W Pradze o godzinie 12 wszyscy stoją w jednym miejscu patrzą się w stronę ratusza gdzie pan gra na trąbce, a całe miasto wyje syrenami alarmowymi, okropny dźwięk. W Pradze znajdują się liczne muzea, między innymi: Muzeum figur woskowych, Muzeum Marionetek czy muzeum Alfonsa Muchy – cokolwiek to znaczy, to tylko imię, po prostu słynny czaski malarz. Myśmy zdążyli zwiedzić tylko muzeum figur woskowych, w sumie nic ciekawego, aczkolwiek bardzo starannie wykonane figury znanych ludzi, czy postaci z bajek i filmowych m.in. Jak Paweł II, Michael Jackson, Stalin czy Adolf Hitler. Naprawdę w starym mieście jest tak wiele do zwiedzania, aż szkoda to opisywać trzeba po prostu tam jechać i to zobaczyć na własne oczy. Czas na Nowe Miasto. Między Starym a Nowym Miastem znajduje się mały park, głowie młodzież przesiaduje na ławkach paląc szisze albo jointy bez żadnej krępacji, nic dziwnego w Czechach palenie i posiadanie Marihuany jest legalne ! Dla nas Polaków to dziwny widok z wiadomych względów.. Marihuano przybądź do Polski! W Nowym Mieście też jest dużo do zobaczenia, najbardziej nas zainteresował tańczący dom. Piękny nowoczesny budynek o niestandardowych kształtach. Nowe miasto zupełnie odbiega od reszty, wszystko nowoczesne, ładne i zielona trawka.

Praga, Czechy
Praga, Muzeum Figur Woskowych
Praga, Czechy

Nocleg

Po długim, meczącym i zarówno udanym dniu czas ruszyć dalej w trasę, zmęczeni, czas się przespać, tylko gdzie? Spokojnie znajdziemy najbliższa stacje i się wyśpimy w Aucie. Ze znalezieniem samochodu nie było problemu. Wyjazd z Pragi… Dalej Niemcy.. Przed granicą z Niemcami.. Jest stacja! Zatrzymujemy się. Jak tu dziwnie, szaro, buro i ponuro? Zaparkowaliśmy wśród ciężarówek i zaraz obtoczeni prostytutkami, nie tak nie może być! Jedziemy dalej.. Dam rade Red Bull i jedziemy dalej. Granica z Niemcami, znowu padają słowa Niymcy, Niymcy, Ja, Ja.. Sznela. Po 50 km zatrzymujemy się na parkingu z ubikacjami, jedyne, co z tego pamiętam to było okropnie zimno, ale za to miłe i przyjemne miejsce. Jak nam wiadomo znajdowaliśmy się niedaleko Bawarskich Lasów, gdzie występują niedźwiedzie, co mówiły o tym znaki ostrzegawcza na drogach. Pierwszy nocleg w życiu w aucie czas rozpocząć, jest godzina 23.

Bawaria, Niemcy